wtorek, 21 marca 2017

Ice - cool Stories, czyli książkowe Frozen!




       Z okazji Pierwszego Dnia Wiosny, dziś zabiorę Was w podróż do wspaniałej krainy jaką jest Arendelle. Ice - cool Stories, to zestaw pięciu fantastycznych książeczek, które dla fanów Krainy lodu będą wspaniałym prezentem. W środku znajdował się jeszcze blister z naklejkami, ale cóż... uroki posiadania malutkiego dziecka!


A Frozen Adventure




Tytuł: A Frozen Adventure
Autor: Disney
Wydawnictwo: Parragon
Data wydania: 2016
Liczba stron: 28
Język: angielski


     W dzisiejszym zestawieniu tekstu będzie znacznie mniej niż zazwyczaj, a jego miejsce zajmą zdjęcia. 

      Pierwsza książeczka przedstawia historię, którą znamy z produkcji filmowej. Elsa po nieszczęśliwym wypadku podczas zabawy z Anią zaczyna ukrywać swą moc. Jednak po wielu latach w wyniku niefortunnych zdarzeń dowiadują się o niej niemalże wszyscy. Od tego momentu zaczyna się jej walka z samą sobą. Ucieka z zamku, a na jej poszukiwanie wyrusza młodsza siostra, księżniczka Anna. Po drodze poznaje Kristoffa i jego renifera Svena, po czym całą trójką napotykają się na uroczego bałwanka Olafa. 
Znana historia? Więc teraz kilka zdjęć!












Across the Sea




Tytuł: Across the Sea
Autor: Brittany Candau
Ilustracje: Disney Storybook Art Team
Wydawnictwo: Parragon
Data wydania: 2016
Liczba stron: 28


     Elsa organizuje swoją pierwszą królewską podróż jako królowa Arendelle. Mieszkańcy zaprzyjaźnionych krain pragną ją przywitać i zobaczyć na żywo, jaką mocą włada, jednak młoda królowa wciąż boi się ją okazywać publicznie. Czy tym razem jej się uda i przezwycięży swój strach?




     Kiedy córeczka otrzymała od babci opisywane dziś książeczki, była przeszczęśliwa. Kocha tę bajkę, jak mało którą. Doszło do tego, że siedemnasto- miesięczna dziewczynka mówi przez sen: "Elsia, Elsia"... Bądź co bądź, jako książkowa maniaczka, musiałam sprawdzić je też i ja! Ciekawa byłam, czy będzie to pięć części książeczek, wspólnie opisujących całą bajkę, czy może dostanę coś nowego? Otworzyłam i sama się ucieszyłam! Pierwsza książeczka, to historia, którą znamy, jednak każda kolejna, to osobna opowieść o losach bohaterów po szczęśliwym zakończeniu!










Babysitting the Troll Tots




Tytuł: Babysitting the Troll Tots
Autor: Brittany Candau
Ilustracje: Disney Storybook Art Team
Wydawnictwo: Parragon
Data wydania: 2016
Liczba stron: 28


     Anna i Kristoff postanawiają sprawdzić się w roli niani dla trolli! Są przekonani, że to nic trudnego i liczą na miły, relaksujący wieczór. Ale czy ich plany się powiodą? Czy małe trolle tak chętnie i grzecznie pójdą spać?




     Dlaczego w ogóle postanowiłam wspomnieć o tych publikacjach na blogu? Jak wiecie przebywam poza granicami Polski, w kraju, gdzie językiem podstawowym jest angielski. Proste, prawda? No własnie nie zawsze. Nadal mam problemy, nie mam kiedy się go uczyć, a czas spędzam głównie z Polakami. Okazuje się jednak, że książeczki dla dzieci mogą być świetnym sposobem nie tylko na miłe popołudnie i ciekawe spędzenie czasu z dzieckiem. To również kopalnia wiedzy, a w tym przypadku spora dawka słówek!







Olaf's Perfect Summer Day




Tytuł: Olaf's Perfect Summer Day
Autor: Jessica Julius
Ilustracje: Disney Storybook Art Team
Wydawnictwo: Parragon
Data wydania: 2016
Liczba stron: 28


      Kto zna Olafa ten wie, że ten szalony bałwanek od zawsze marzył o lecie! Zawsze ciągnęło go do ciepłego... Pewnego pięknego, słonecznego dnia w Arendelle Anna i Elsa spędzają z nim fantastycznie czas!
Nie wierzycie? Przekonajcie się sami!














A New Reindeer Friend



Tytuł: A New Reindeer Friend
Autor: Jessica Julius
Ilustracje: Disney Storybook Art Team
Wydawnictwo: Parragon
Data wydania: 2016
Liczba stron: 28


       Tym razem Ania i Elsa postanawiają wybrać się na spacer i nazbierać piękne kwiaty. Jednak w pewnym momencie zamiast kwiatów znajdują małego renifera! Jak potoczą się jego losy? Czy stanie się nowym przyjacielem i dołączy do wesołej gromadki?




     Wszystkie pokazane dziś książeczki są naprawdę bardzo dobrej jakości. Częściowo szyte, nie rozpadną się tak szybko, jak te klejone. Twarda oprawa, śliski papier z pięknym, barwnymi ilustracjami. Każda historia opisuje dalsze losy głównych bohaterów, ale i tych mniej znanych, czy nawet lubianych. Uwielbiam takie serie i z całą pewnością będę wypatrywać kolejnych z tego wydawnictwa. Polecam!




















niedziela, 19 marca 2017

"Siedem spódnic Alicji" - Joanna Jurgała - Jureczka [recenzja]


 (...) nasze życie, jest teatrem reżyserowanym przez wielkiego mistrza



Tytuł: Siedem spódnic Alicji
Autor: Joanna Jurgała - Jureczka
Wydawnictwo: Zysk i s-ka
Data wydania: 23 stycznia 2017
Liczba stron: 304


     Do tej pory nie miałam styczności z piórem Pani Joanny, jednak kiedy ujrzałam okładkę jej najnowszej książki, wiedziałam, że muszę ją poznać. Odczuwałam bijące od niej ciepło i liczyłam na to, że zawarta w niej historia będzie równie atrakcyjna, jak sama okładka. Czy tak było?

      Wśród urokliwych krajobrazów portugalskiego miasteczka Nazare, chorwackiego Molunatu i polskich Stawisk, Alicja będzie musiała odpowiedzieć sobie na pytanie, kim dla niej jest dumny i wyniosły hrabia Adam Franciszek Przebłocki,  a kim może stać się Dawid Zan.
Młody celebryta zmuszony jest spędzić parę dni na prowincji. Zanim jednak zamelduje się w hotelu "U Hrabiny", drogę zajedzie mu traktorek hand made prowadzony przez Czesia Rychłego, którego nazwisko stoi w sprzeczności z temperamentem. Czy będzie to zły, czy dobry znak? Kim okaże się zadziorna i niepokorna dziewczyna, którą uważał za pomocnicę ogrodnika? Jakie wartości odnaleźć można na prowincji, gdzie teraźniejszość przeplata się z przeszłością, a sytuacje opisane z przymrużeniem oka prowokują do pytań o rzeczy ważne i najważniejsze?

       Kiedy już książka trafiła w moje ręce, zastanawiałam się co też się  w niej kryje. Snułam wszelkiego rodzaju domysły i nic mi nie przychodziło do głowy, co kryć się może "pod spódnicami" i to siedmioma! Knułam, kombinowałam, wymyślałam, ale na nic to było. Jedyne co mi pozostało, to zmierzyć się z treścią i piórem autorki, po którym nie do końca wiedziałam, czego mogę się spodziewać.

       Książkę czyta się bardzo szybko. Jest napisana prostym i lekkim językiem, a stylowi autorki nie można nic zarzucić. Do tego przyjemna fabuła i akcja tocząca się dość równym tempem. W historii przedstawionej przez Joannę Jurgała - Jureczka pojawia się wiele niedomówień, Sytuacje potrafią rozśmieszyć, dzięki czemu powieść może być skierowana do każdego, zarówno do młodszego odbiory, jak i starszego. 

      Siedem spódnic Alicji to powieść obyczajowa, w której przeplata się szczęści z udręką i cierpieniem, miłość ze swą siostrą, nienawiścią. To słodko - gorzka opowieść o  pięknej i uczuciowej miłości, w której na próżno szukać romantycznych uniesień, czy erotyzmu. Tego się tutaj nie znajdzie. Czy w takim razie można tutaj znaleźć emocje? Zdecydowanie tak. Może nie są wstrząsające i wbijające w fotel. Delikatne, przyjemne i ciepłe.

       Autorka w swojej powieści zabiera czytelnika w malownicze zakamarki Portugalii w miejscowości Nazare, ale i do Chorwacji i polskich Stawisk. Dzięki plastycznym i barwnym opisom zapragnęłam zobaczyć te miejsca na żywo. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się je odwiedzić, gdyż może to być niesamowita podróż.

       Siedem spódnic Alicji to lekka, przyjemna, ciepła i przepełniona uczuciami powieść o pięknej miłości i malowniczych krainach. To książka, która może być skierowana zarówno do starszego, jak i młodszego odbiorcy. Słodko - gorzka opowieść, która wzrusza, ale i bawi. Polecam!





Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i s-ka


sobota, 18 marca 2017

"Dwór mgieł i furii" - Sarah J. Maas [recenzja]




Tytuł: Dwór mgieł i furii
Tytuł oryginału: A Court of Mist and Fury
Seria: Dwór cierni i róż (tom II)
Autor: Sarah J. Maas
Tłumaczenie: Jakub Radzimiński
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 11 stycznia 2017
Liczba stron: 768


     Nad poznaniem pierwszego tomu zastanawiał się bardzo długo. Bardzo! Jednak kiedy przeczytałam ostatnie zdanie w Dworze cierni i róż nie myśląc o niczym innym, wzięłam część drugą i zatopiłam się w dalszej lekturze. Dawno tak nie miałam. Oj dawno...

     Po tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. Przed nią długie i szczęśliwe życie.
Sęk w tym, że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki.  Zresztą zupełnie nie nadaje się do tej roli. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić. Pragnący zapewnić jej bezpieczeństwo Tamlin próbuje zamknąć Feyrę w złotej klatce. W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina - Rhysand, Książę Dworu Nocy. Zwabioną podstępem Feyrę raz w miesiącu okrywa mrok jego niebezpiecznego królestwa. To pewne, że władca ciemności będzie chciał wykorzystać ją do swoich celów. Chyba, że...

     Tak, jak już wspominałam, nie byłam początkowo przekonana do Dworu, a po skończonej pierwszej części nie przypuszczałabym, że może być kolejna (gdyby nie fakt, że już czekała na półce, a ja miałam wrażenie, że za moment sama się otworzy, żebym tylko po nią już sięgnęła!). Nie mniej jednak pierwsza część kończy się tak, że można byłoby zupełnie na tym poprzestać. Jest odpowiednie zakończenie, ah bajka po prostu! Ale Sarah J. Maas lubi zaskakiwać swoich czytelników i stworzyła dla nich kolejny tom (i jeszcze kolejny!). Zastanawiałam się, co jeszcze mogła stworzyć, jak zainteresuje swoich fanów. Postawiła sobie bowiem poprzeczkę bardzo wysoko. Dwór mgieł i furii jest jeszcze okazalszym tomiszczem, a do tego - jeszcze lepszym! Po prostu: WOW!!!

     Kolejna część serii jest praktycznie pod każdym względem coraz bardziej niesamowita! Nowi bohaterowie, nowe sojusze, coraz bardziej wartka i dynamiczna akcja, która nabiera takiego rozpędu, że bałam się, co będzie na koniec... Wspaniałe jest to, że autorka stworzyła coś nowego, czego w pierwszym tomie nie dostaliśmy. Dzięki temu, książkę pochłania się w wypiekami na twarzy, a spragniona dusza czytelnicza chce więcej i więcej!

      Ogromne grono fanek zebrał sobie Rhysand. Co w takim razie powiecie na to, że tutaj jest go więcej i więcej, i na dokładkę jeszcze więcej? Ja oszalałam z radości! O ile w Dworze cierni i róż go polubiłam, tak tutaj pokochałam! Przykro mi drogie czytelniczki, on jest mój!

      Chciałabym Wam opisać niesamowite sytuacje, charaktery jakie się tutaj pojawiają, podać trochę opisów, ale jeśli zrobiłabym cokolwiek z tego, to zniszczyłabym Wam przygodę z tą serią. Jest naprawdę cudowna, a pamiętajcie, że nie jestem fanką fantastyki (ok, Sarah J. Maas już jestem fanką, właśnie idzie do mnie cała seria Szklanego tronu!). Naprawdę nie mogę... Jednak powiem Wam coś innego. W tej powieści jest ogrom emocji! Tak, właśnie emocji, które zawładną Tobą na bardzo, bardzo długi czas! Recenzję pierwszego tomu opublikowałam 7 marca. Miałam już wtedy przeczytany tom drugi i do dziś nie mogłam się zebrać w sobie, by odpowiednio Wam go przedstawić. Nadal odnoszę wrażenie, że piszę Wam za mało, dużo za mało, ale o tej powieści nie można napisać wystarczającej długości tekstu. O niej nie można pisać. Ją trzeba przeczytać, poczuć i przeżyć wszystko razem z bohaterami. Jednego jestem pewna, nikt, ale to nikt z Was nie pożałuje!

      Dwór mgieł i furii to jedna z najlepszych kontynuacji, jakie miałam okazję czytać! Porywa czytelnika do fantastycznego świata, w którym czai się niemal wszystko! Autorka funduje ogrom emocji, po których bardzo ciężko się pozbierać. Seria Dwór cierni i róż to jedna z najwspanialszych serii, jakie miałam okazję poznać. Mistrzostwo! Polecam gorąco, bardzo gorąco!









     Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Uroboros


czwartek, 16 marca 2017

"52 kolory życia" tom VI - Magdalena Kozioł [recenzja]


(...) na bolące serce pomaga tylko miłość




Tytuł: 52 kolory życia
Seria: 52 kolory życia (tom VI)
Autor: Magdalena Kozioł
Wydawnictwo: Pociąg do natury
Data wydania: luty 2017
Liczba stron: 120



     Nadszedł taki moment, w którym pomimo stosu czekających książek do przeczytania, na nic nie miałam ochoty. Dosłownie na nic. Zaczęłam trzy różne książki i nic. Potrzebowałam czegoś, co by mnie odblokowało. Ku mojemu szczęściu odebrałam przesyłkę z dwoma kolejnymi i przy okazji ostatnimi tomami cyklu 52 kolory życia Magdaleny Kozioł. Historia Sally, jak już wiecie urzekła mnie i szalenie byłam ciekawa jej końca. Nadal jestem! Ale po kolei...

     Magdalena Kozioł w swoim kolorowym cyklu porusza bardzo trudne tematy - miłość, zdrada, spełnienie marzeń, ból, szczęście, choroba, rodzicielstwo, wyznaczanie życiowych priorytetów. W poprzednich tomach trochę się tego nazbierało i naprawdę bardzo byłam ciekawa, jak dalej potoczy się historia nie tylko Sally, ale i Anety. Choć to postać drugoplanowa, to w moim odczuciu odgrywa ważną rolę. Z całą pewnością niejedna czytelniczka stałaby po jej stronie. W końcu to ona została zdradzona.

     Nie mogę za dużo napisać o fabule, ponieważ zdaję sobie sprawę, że wielu z Was mogło jeszcze nie sięgnąć po twórczość Magdaleny Kozioł (więc czym prędzej powinniście to nadrobić!), a ja nie chcę spojlerować. Nie ma wtedy przyjemności z czytania. A w każdym kolejnym tomie dzieje się coraz więcej. W którym momencie było dla mnie największe zaskoczenie? Właśnie w tej części z piękną, błękitną okładką! I gdyby nie to, że po prostu muszę najpierw przeczytać coś innego, to od razu wzięłabym się za tom siódmy. Niestety ostatni. Z jednej strony cieszę się, że odkładam poznanie go na później. Przygoda z Sally nie skończy się tak szybko.

     Za każdym razem poruszam wątek języka i warsztatu pisarskiego. Początki były dość ciężkie. Wkradało się dużo błędów stylistycznych. Autorka skorzystała z cennych wskazówek i ambitnie pracuje nad korektą każdej części. W tej nie znalazłam już praktycznie żadnych błędów. To wspaniale widzieć, jak autorka, którą lubi się czytać uczy się sama na własnych błędach, wyciąga wnioski i konsekwentnie pnie się do przodu.

      Jednym z piękniejszych elementów opowieści Magdaleny Kozioł są przepiękne, kolorowe i emocjonalne opisy. Bardzo szybko można zauważyć, że autorka wkłada w swoje dzieła nie tylko słowa, ale i duszę. Dzięki temu powieść staje się żywa i bardzo realna. Należę do grona osób, które wolą czytać dialogi niż opisy, a w tym przypadku wszystko czytałam z zapartym tchem!

      52 kolory życia to niezwykle barwna, prawdziwa i uczuciowa historia o sile kobiecości, miłości, szukaniu szczęścia i podejmowaniu  ciężkich, życiowych decyzji. To opowieść osnuta przepięknymi barwami życia, które zaskakuje, poucza i sprawia, że czasami na twarzy pojawia się uśmiech, a czasami w oku łza. Gorąco polecam!





Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Autorce!

poniedziałek, 13 marca 2017

"Ogień, który ich spala" - Brittainy C. Cherry [recenzja]


Kiedy znajdziesz kogoś, kto rozśmieszy Cię w chwili, w której twoje serce chce płakać - trzymaj się go. Będzie tym, który zmieni twoje życie na lepsze.




Tytuł: Ogień, który ich spala
Tytuł oryginału: The Fire Between High & Lo
Seria: Elements. Żywioły (tom II)
Autor: Brittainy C. Cherry
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 25 stycznia 2017
Liczba stron: 450


     Kolejna część serii Żywioły była przeze mnie mocno wyczekiwaną książką. Powietrze, którym oddycha wywołało we mnie ogromne emocje, poruszyło najbardziej uśpione zakamarki serca. Łzy lały się strumieniami, a pamięć o niej pozostała do teraz. Kiedy tylko ukazały się pierwsze zapowiedzi kontynuacji, wiedziałam, że jak najszybciej muszę ją przeczytać.

     Logan Francis Silverstone był moim zupełnym przeciwieństwem. Kiedy tańczyłam jak urzeczona, on podpierał ścianę. Przeważnie milczał, podczas gdy mnie trudno było uciszyć. Uśmiech przychodził mu  z wysiłkiem, natomiast ja unikałam smutku.
Pewnej nocy dostrzegłam ciemność, która czaiła się głęboko w nim.
Każdemu z nas czegoś brakowało, jednak razem mieliśmy wszystko. Z obojgiem było coś nie tak, ale obok siebie zawsze czuliśmy, że wszystko jest jak należy. Byliśmy jak spadające gwiazdy przecinające nocne niebo, w poszukiwaniu życzenia, modlące się o lepsze jutro.
Aż do dnia, w którym go straciłam. Jedną pochopną decyzją zaprzepaścił nasz związek.
Był sobie chłopiec, którego pokochałam.

      Autorka przyzwyczaiła swoich czytelników do szalenie emocjonujących historii. Takich, które wyciskają łzy z najbardziej skamieniałych serc. A teraz? Też było pięknie, uczuciowo i wspaniale, ale... No właśnie, ale. Tym razem nie wylewałam strumieni słonych łez, nie czekałam, aż oddech się uspokoi, a oczy wyschną, by móc cokolwiek widzieć. Tego nie było, jednak to nie oznacza, że było źle, bo nie było. Co to, to nie!

       Brittainy C. Cherry, podobnie jak w każdej poprzedniej powieści porusza tematy ważne i trudne. Nie skupia się na błahostkach i to mi się w niej podoba najbardziej. Tym razem padło na przyjaźń, miłość, walkę o przyszłość, o pokonanie demonów i w końcu walkę z przytrafiającymi się nieszczęściami, których jest tu pod dostatkiem. Autorka zgrabnie buduje napięcie i równomiernie prowadzi akcję. Cały czas coś się dzieje, nie można się nudzić choć przez chwilkę.

      Nie można nie wspomnieć o genialnym stylu Cherry! Ta autorka jest po prostu genialna. Książki pisze w takim stylu, że ach! Brak słów. Żeby pisała w kółko jedno i to samo, to i tak bym ją czytała, bo przez treść się po prostu płynie. Szybko i bardzo przyjemnie. Strony znikają w zaskakującym tempie, a fabuła naprawdę mocno wciąga.

      Warto również zaznaczyć, że choć Ogień, który ich spala, to drugi tom serii Żywioły, to bez problemu można go przeczytać przed Powietrze, którym oddycha. Te historie są zupełnie odrębne i właściwie nawet wolałabym najpierw przeczytać właśnie tę, a później Powietrze,  które dostarczyło mi maksymalną ilość emocji i wzruszeń.

      Ogień, który ich spala to wspaniała opowieść o dwójce ludzi, którzy choć zdecydowanie do siebie nie pasują, to pasują aż za dobrze. To historia o miłości, wielkiej walce o przyszłość i marzenia. Napisana we wspaniałym stylu, który nie opuszcza autorki na krok. Ja już z niecierpliwością czekam na kolejną część Żywiołów, a Wam polem Ogień...






Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję księgarni Manon

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...