czwartek, 22 czerwca 2017

"My Little Pony. Krótkie opowieści na dobranoc"




Tytuł: My Little Pony. Krótkie opowieści na dobranoc
Autor: Praca zbiorowa
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 25 kwietnia 2017
Liczba stron: 192


     Bardzo długo zastanawiałam się, czy do małej biblioteczki mojej córeczki dołączyć książeczkę ze świata kolorowych kucyków. Długo trwałam w przekonaniu, że wolę jej zbierać bajki tradycyjne lub bardziej niszowe. Dotarło do mnie jednak, że pewna moda będzie trwała długo, więc dlaczego mam sama jej nie poznać od środka? Tym sposobem My Little Pony zagościły na naszej półce. Czy chętnie będziemy do nich wracać?





      Rarity jest niezwykle podekscytowana otwarciem nowego butiku, Spike wybiera się w niebezpieczną podróż do Smokolandii, a Applejack organizuje koncert. Ale to nie wszystko! W książeczce zebrano aż dwanaście najróżniejszych opowieści, Pomimo tego i cała książeczka jest sporych gabarytów, jak na pozycję dziecięcą, to opowieści nie są zbyt długie i idealnie nadadzą się na wieczorne czytanie do snu.





      Po przeczytaniu wszystkich historyjek zaczęłam zastanawiać się, dlaczego jednak wcześniej nie sięgnęłam po książeczkę z kucykowej serii. Córeczce "koniki" bardzo przypadły do gustu i codziennie chętnie spędzała z nimi czas. Kilka razy oglądała My Little Pony w telewizji i muszę przyznać, że książeczka zdecydowanie dorównuje bajce na ekranie telewizora.






      Bardzo spodobał mi się język, którym napisana jest bajka. Jest prosty i przyjemny, jednak nie został pozbawiony fantastycznego humoru, który znamy własnie z bajek na wielkim ekranie. Kucyki są szalenie dowcipne, ich interpretacje niektórych nazw wręcz komiczne. Wszystko jednak zachowane z umiarem i odpowiednim urokiem. Bardzo się ucieszyłam, gdy okazało się, że każda z historii zakończona jest morałem, ponieważ w dzisiejszym świecie coraz częściej trafiają w nasze ręce książeczki, które nie wnoszą nic mądrego w życie naszych pociech.






      Należy zwrócić uwagę na przepiękne ilustracje, które zdobią niemalże każdą kartkę Krótkich opowieści na dobranoc. Taki zabieg pozwana najmłodszym czytelnikom na rozwijanie wyobraźni i zachęca do poznawania dalszych części historii. Książeczka idealnie sprawdzi się w roli czytania na dobranoc najmłodszym, jak i do czytelniczego treningu dla trochę starszych dzieci. Podział na rozdziały pozwoli oderwać się od lektury, by zrobić sobie przerwę i bez problemu pozwoli wrócić do czytanki.





      My Little Pony. Krótkie opowieści na dobranoc to wspaniała książeczka, która zadowoli zarówno najmłodszych czytelników, jak i ich rodziców. Zabawne historie wspaniałych kucyków zakończone morałem, to coś, co warto podsuwać w rączki naszych dzieci. Opowiadania napisane prostym i przyjemnym językiem, który zachęci do lektury nawet opornych młodych czytelników. Polecam!







środa, 21 czerwca 2017

"Życie motyli" - Katarzyna Ryrych [recenzja]




Tytuł: Życie motyli
Autor: Katarzyna Ryrych
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 15 lutego 2017
Liczba stron: 288


     Kto mnie czyta ten wie, że ciągnie mnie do okładek, które czymś mnie zachwycą. Co najciekawsze zazwyczaj nie wiem, co to jest. Po prostu dzieje się tak, że okładka w jakiś niewyjaśniony sposób mnie do siebie woła. Może to zestawienie kolorów, intrygujący obrazek lub tytuł. Nie wiem, coś w nich jednak jest. Tak było tym razem. Pierwsza myśl - biorę! Druga? No jasne, że biorę! Czy mój wybór był słuszny?

wtorek, 20 czerwca 2017

"Pieśń o sowie" - Jarosław Górski




Tytuł: Pieśń o sowie
Seria: Poczytaj ze mną
Autor: Jarosław Górski
Ilustracje: Joanna Rusinek
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 26 kwietnia 2017
Liczba stron: 48


     Jak już ostatnio wspominałam, bardzo często sięgam z córeczką po książeczki z serii Poczytaj ze mną. Choć mała nie wynosi z nich jeszcze odpowiednich nauk, które można z nich wyczytać, to zazwyczaj podobają jej się obrazki i powtarza po mnie poszczególne wyrazy. Warto pamiętać, że w książeczkach z tej serii tekstu jest zdecydowanie więcej i przeznaczone są one dla dzieci, które same uczą się czytać.

      Pewnego razu w lesie zamieszkanym przez wiele ptasich rodzin zapanowało poruszenie. Rządzący krainą Bury Miś wydał rozporządzenie, zgodnie z którym zabronił ptakom... spać! Pieśń o sowie to wierszowana historia o mądrych i walecznych ptakach, które nie poddały się w walce o swoje prawa.

Wywiad z Moniką Magoską-Suchar i Sylwią Dubielecką


Dziś zapraszam Was na wywiad z autorkami "Klątwy przeznaczenia" -
 Moniką Magoską-Suchar i Sylwią Dubielecką. 
Na wstępie bardzo dziękuję za poświęcony czas i chęć udzielenia odpowiedzi na poniższe pytania!



Monika Magoska-Suchar - rocznik 1983, urodzona w Krakowie, ukończyła prawo na Wydziela Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Prywatnie mama bliźniąt i małego okruszka. Hoduje storczyki, wakacje najchętniej spędza w ukochanej Grecji, jest zakupoholiczką. Lubi mroczne lub otwarte zakończenia, które pozostawiają zaintrygowanego czytelnika w niedosycie (finałową scenę z Przeminęło z wiatrem uważa za mistrzostwo).

Sylwia Dubielecka - rocznik 1983, urodzona w Warszawie, ukończyła filologię angielską na Wydziale Lingwistyki Stosowanej i Filologii Wschodniosłowiańskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Prywatnie mama trójki maluchów. Kocha taniec, muzykę oraz rowerowe wycieczki krajoznawcze. Ostatnio zainteresowała się fotografią. Cechuje ją niepoprawny romantyzm i wiara w dobro, czemu daje wyraz w kreacji swoich bohaterów.







1. Stworzyłyście niebanalną i zdecydowanie oryginalną historię. Skąd te odważne pomysły?
Pisząc „Klątwę Przeznaczenia”, inspirowałyśmy się głównie wątkami i postaciami zaczerpniętymi z powieści, którą zaczęłyśmy tworzyć, ucząc się w liceum. To wtedy powstał pierwowzór naszego debiutu. Na kartkach kilkudziesięciu ręcznie zapisanych notesów uwieczniłyśmy przygody Severa i jego wybranki. Choć różniły się zdecydowanie od tego, co znalazło się w ostatecznej wersji, którą postanowiłyśmy wysłać wydawcy, to pewne cechy pozostały takie same: realia zbliżone do średniowiecza, poruszane tematy: miłości, walki i poświęcenia oraz magia. A odwaga? Ta chyba przyszła z wiekiem i doświadczeniem. W pierwotnej wersji naszej powieści świat, który wykreowałyśmy jako nastolatki, nie był aż tak mroczny, pełen okrucieństwa i niesprawiedliwy dla kobiet. Ravillon pojawił się w tekście w formie wzmianki, odległego miejsca, siedziby Związku, jednak po latach to zamczysko, owiane dla nas samych tajemnicą, zainspirowało nas do jego odkrycia w „Klątwie”. Czarna Twierdza dała naszej wyobraźni pole do popisu i tak to właśnie ją postanowiłyśmy uczynić głównym miejscem  dla rozgrywającej się akcji. 






2. Debiuty nie są łatwe, o czym pewnie przekonał się każdy autor. Z jakimi problemami przyszło Wam się zmierzyć?
Na pewno trudne było zderzenie naszych wyobrażeń z rzeczywistością. Gdy wysyłałyśmy książkę wydawcom, nie sądziłyśmy, że tak wielu z nich w ogóle nie odpowiada początkującym autorom- choćby nawet udzielając odmowy. Inni w ogóle nie przyjmują debiutantów. Pierwszy stres więc był związany z długim oczekiwaniem na jakikolwiek odzew. Kolejnym wyzwaniem okazały się redakcja i korekty, nie jedna a kilkanaście, a w tym nie tylko poprawianie błędów stylistycznych czy interpunkcyjnych, ale również walka o zachowanie naszej nietypowej narracji. Prawdziwe schody zaczęły się jednak wraz z promowaniem książki. Nigdy nie przypuszczałyśmy, że oprócz napisania utworu, autor musi włożyć tak wiele wysiłku, aby go rozpowszechnić. Musiałyśmy założyć fanpage, poszerzyć grono znajomych, poznać świat pisarzy i zasady rządzące blogosferą, nauczyć się robić grafiki, a przede wszystkim przemóc się, aby wychodzić do obcych z prośbą o pomoc w promocji. Oczywiście, warto było, gdyż dzięki temu poznałyśmy wiele wspaniałych osób, jednak godzenie naszych codziennych obowiązków z drugim etatem, jakim się okazało reklamowanie książki, ciągle stanowi dla nas wyzwanie.






3. Chyba zawsze będzie mnie intrygowała praca nad książką w duecie. Jak było z Wami? Zawsze miałyście podobną wizję i kłótnie nie były Wam znane?
Nigdy nie jest tak, że jedna narzuca drugiej swoją wizję. Nasza współpraca polega bardziej na dyskutowaniu na temat pomysłów. Wymieniamy się swoimi uwagami, zadajemy sobie wzajemnie pytania, razem szukamy jak najlepszych rozwiązań, przyglądając się każdej wymyślonej opcji. Trudno mówić tu więc o kłótniach, choć czasami zdarzają nam się kryzysy, zwłaszcza gdy po napisaniu dłuższych partii tekstu jedna uznaje, że nic jej się nie podoba i chce wszystko zmienić i stworzyć na nowo. Usuwanie kilkunastu, kilkudziesięciu, a zdarzyło się nawet kilkuset stron, nie jest proste, dlatego czasami musimy to po prostu „przeboleć”, a potem zabieramy się z powrotem do dalszej pracy- w końcu książka musi się nam obu podobać w takim samym stopniu.






4. Macie dość oryginalny sposób narracji, co budzi chyba największe kontrowersje. Dlaczego postawiłyście zarówno na pierwszoosobową, jak i trzecioosobową?
Wiąże się to jeszcze z początkami naszego pisania. Gdy przystępowałyśmy do tworzenia, odbywało się to na wzór gier fabularnych RPG (ang. role playing games). Jedna z nas kreowała świat przedstawiony, postacie, druga, wcielając się w główną bohaterkę, poruszała się w tych realiach. Wówczas stosowałyśmy trzy typy narracji: pierwszo-, drugo- i trzecioosobową. Choć na przełomie lat nasz styl współpracy się zmienił i teraz obie w takiej samej mierze tworzymy historię i bohaterów, to chciałyśmy zachować nasz indywidualizm. Myśląc o wydaniu książki, pozbyłyśmy się drugiej osoby z narracji, aby nie wprowadzać zbyt dużo zamieszania czytelnikowi i ustaliłyśmy między sobą jasne zasady prowadzenia narracji dla głównej bohaterki- wszystkie jej myśli i czyny przedstawione są w pierwszej osobie. Uważamy, że taki zabieg pozwala lepiej się wczuć w jej rolę, a jednocześnie spojrzeć obiektywnie na wydarzenia z perspektywy trzeciej osoby.






5. Jesteście już 3 miesiące po premierze. Za Wami wiele różnych opinii. Jak je odbieracie? I czy znając je, zmieniłybyście coś w fabule?
Pierwsze recenzje naszej książki pojawiły się już w grudniu i choć w większości były przychylne, jedna zbulwersowała nas do tego stopnia, że postanowiłyśmy działać. Nie zgadzałyśmy się z opinią, która pokazywała, że czytelnik zupełnie nie zrozumiał założeń powieści, a na dodatek po wyliczeniu całego szeregu niepodobających mu się elementów, stwierdził, że poleca dzieło! Dlatego też zaczęłyśmy przyglądać się uważniej blogom, do których wysyłane są egzemplarze recenzenckie i same wybierać te warte uwagi, które reprezentują właściwy poziom. Naturalnie nie walczymy o to, aby uzyskiwać jedynie pozytywne komentarze, choć cieszymy się, gdy się takie pojawiają. Z ciekawością jednak śledzimy wszystkie krytyczne uwagi odnośnie powieści, chcemy się w końcu udoskonalać. Wiemy, że nasza narracja budzi kontrowersje- tego jednak nie zmienimy, jeśli zaś chodzi o fabułę- to owszem, miałybyśmy chęć ją zmodyfikować, ale nie jest to efektem wpływu czytelników, lecz naszego gustu i spojrzenia na coś z perspektywy czasu. Uważamy bowiem, że zawsze można coś poprawić, ale „Klątwa” jest już wydana, więc teraz swe dążenie do perfekcji przekładamy na naszą kolejną powieść.






6. Aktualnie coraz więcej ludzi pisze i wydaje swoje dzieła. Jak od strony autorskiej wygląda promocja, aby się „przebić”?
Promocja to praca na cały etat, która wiąże się z szeregiem działań. Prowadzimy własny fanpage, Instagram i grupę, codziennie zamieszczamy tam posty, starając się angażować czytelników w dyskusje, poznawać ich, informujemy odbiorców o spotkaniach autorskich, robimy grafiki z cytatami oraz zdobywamy materiały reklamowe. Nawiązujemy kontakty z blogerami i pisarzami, stale szukając pomysłów na to, co jeszcze możemy zrobić, aby rozpowszechnić naszą książkę. Nie jest łatwo się przebić, ale ciężko pracujemy, aby nam się to udało.






7. Wiem, że pracujecie nad kontynuacją „Klątwy przeznaczenia”. Czego możemy się w niej spodziewać i najważniejsze – kiedy?!
„Korona Przeznaczenia” będzie tomem, w którym rozwiążemy główne wątki podjęte w pierwszej części. Poruszymy więc tematy miłości i walki. Powieje mrokiem i zimnem prosto z Północy, a główni bohaterowie będą musieli stawić czoła wielu wyzwaniom i pokonać wiele niebezpieczeństw na drodze do wspólnego szczęścia. Wszystko oczywiście utrzymane będzie w takiej samej konwencji jak pierwsza część- czyli mieszana narracja i rozdziały, które dla nas zawsze są bardziej scenami, kończącymi się tak jak odcinek serialu- niedopowiedzeniem, które sprawia, że po prostu chce się więcej. Nie potrafimy jednak określić, kiedy kontynuacja zostanie wydana. Ponieważ mamy teraz wiele obowiązków związanych z promocją, nasza praca nad drugą częścią została nieco spowolniona. Przewidujemy, że na samo dokończenie dzieła będziemy potrzebować pewnie jeszcze roku, potem dojdą korekty, które potrafią być równie czasochłonne, jak nie bardziej nawet!, niż pisanie książki. Wychodzimy jednak z założenia, że nieważne, jak długo, ale z jakim efektem, a ten a być zadowalający dla nas obu.






8. Na koniec chciałabym zapytać, co sądzicie o książkowej blogosferze? Miałyście styczność z wieloma recenzentami, dlatego zastanawiam się, co o tym wszystkim sądzicie?
Książkowa blogosfera to osobna rzeczywistość, w której rządzą jednak takie same prawa jak wszędzie indziej. Tworzą ją pasjonaci, każdy jednak jest inny, stąd też różne podejścia do autora. Jedni są chętni do współpracy, słowni, rzetelni. W ustalonym z pisarzem terminie wysyłają recenzję i zamieszczają ją na popularnych stronach internetowych. Ponadto posługują się wyszukanym słownictwem, potrafią dobrze pisać, właściwie konstruując swoje wypowiedzi. Większość jest przyjaźnie nastawiona i chętnie pomaga debiutantom w promocji- przeprowadza wywiady, konkursy, organizuje różne wydarzenia. Wśród blogerów można poznać jednak również takich, którzy piszą niedbale, nie dotrzymują zobowiązań, sprzedają książki, które otrzymali do recenzji, robiąc im tym samym antyreklamę. Okazuje się, że i tutaj są przyjaźnie i nienawiści, najgorsze zaś, co może spotkać autora, to znalezienie się pomiędzy wrogami, z których każdy ma swoją wizję promowania, a widząc obecność nieprzyjaciela obok pisarza, przekreśla książkę. Nie zrażamy się jednak, tylko wciąż nawiązujemy kontakty, bardziej ostrożnie dobierając znajomych.






Jedyne co mi pozostaje, to nakłonienie Was do sięgnięcia po tę niesamowitą powieść!
Dziewczyny można znaleźć na ich FANPAGE lub w GRUPIE.



I podsumowując, pytanie:



poniedziałek, 19 czerwca 2017

"Mój pomysł na życie" - Elżbieta Kosobucka [recenzja patronacka] || PREMIEROWO




Tytuł: Mój pomysł na życie
Autor: Elżbieta Kosobucka
Wydawnictwo: Videograf
Data premiery: 19 czerwca 2017
Liczba stron: 352


     Bywają takie dni, kiedy w głowie kotłują mi się myśli dotyczące mojej przyszłości. Zastanawiam się, czy wiem, czego właściwie oczekuję od życia i od samej siebie. Czas płynie nieubłaganie, a ja coraz częściej odnoszę wrażenie, że stoję w miejscu. Kiedy po raz kolejny moje myśli pognały w tym kierunku, na drodze stanęła mi ona... książka, a właściwie Mój pomysł na życie. Czy odnalazłam tam brakujący element mojej własnej układanki?

      Melody Sawicka, odnosząc spektakularne sukcesy, pnie się po szczeblach kariery w bankowości. Bohaterka, otoczona gronem przyjaciół, tryska energią i nowymi pomysłami. W niesprzyjających okolicznościach spotyka intrygującego biznesmena, Pawła Baryckiego, który wprowadza zamieszanie w jej uporządkowane dotąd życie. Kiedy wydaje się, że ostatni puzzel trafił na swoje miejsce, do układanki wkrada się niechciany element. Młoda kobieta odnajduje szczęście TAM i WTEDY, gdy myśli, że wszystko jest stracone...

      Książka, którą dziś pragnę Wam przedstawić jest debiutem Elżbiety Kosobuckiej. Czy to debiut udany? Z całą pewnością tak! Wiecie dlaczego tak bardzo lubię sięgać po pierwsze powieści autorów? Ich pierwsze dzieci? Ponieważ nigdy nie wiem, czego tak naprawdę mogę się spodziewać. Nie ukrywam, że tym razem liczyłam na coś przyjemnego, co wprowadzi mnie w przyjemny stan, ale i skłoni do refleksji. Taka właśnie jest ta opowieść.

      Co mnie w tej książce ujęło najbardziej? Jej prostota. I nie ubliżam teraz ani książce, ani tym bardziej autorce, która zrobiła coś niesamowitego! Zaledwie na trzystu pięćdziesięciu stronach pokazałam nam życie Melody, jakie było, jest i jakie być powinno. Główną bohaterkę poznajemy jako młodą, pełną energii kobietę, dla której nie ma rzeczy niemożliwych na tle kariery bankowej. Pnie się po szczeblach właściwie bez najmniejszych oporów. Życie postanowiło połączyć jej drogi z niesamowitym mężczyzną, Pawłem. O takim facecie może pomarzyć pewnie każda z nas - przystojny, wysportowany, bogaty, ale i szalenie dobry, uczuciowy, troskliwy. Ach mogłabym długo wymieniać jego zalety. Kiedy tych swoje się spotkało, obawiałam się jednego - przyspieszenia akcji, szybkiej miłości z kilkoma problemami z dobrze znanym zakończeniem z wielu lekkich powieści. 
Czy właśnie to otrzymałam?

      Wielkie brawa dla autorki za przedstawienie relacji, jaka się klarowała pomiędzy Melody i Pawłem. Elżbieta Kosobucka wielokrotnie zaskoczyła mnie drobnostkami, które okazały się tak niesamowicie ważne i rzucające nowe światło na fabułę. Delikatnie i powoli prowadziła parę na kolejne szczeble znajomości i bliskości, ale tego, co otrzymałam, zdecydowanie się nie spodziewałam.

       Uwielbiam książki, w których autorzy nie skupiają się na jednym głównym wątku, a starają się ich wprowadzić przynajmniej kilka, dokładając przy okazji bohaterów. Tak jest właśnie w tym przypadku. Autorka nie skupia się tylko na relacji pomiędzy Melody a Pawłem. Porusza również temat relacji dziecka z rodzicami, podejmowania ważnych, życiowych decyzji, przyjaźni, niesienia pomocy, samorealizacji, wstrzemięźliwości, wsparcia od drugiej osoby. To tylko kilka, które głęboko zapadły mi w pamięć. Elżbieta Kosobucka za pomocą głównych bohaterów stara się przekazać czytelnikom pewne prawdy i życiowe mądrości. Pokazuje, co w życiu człowieka jest najważniejsze. Za pomocą stopniowej przemiany Melody, czytelnik ma szansę zauważyć, że cały czas mamy wpływ na własne życie. To, co dzieje się dzisiaj, niekoniecznie musi trwać jutro. Ta książka pełna jest cennych wskazówek i sygnałów, aby na chwilę się zatrzymać i rozważyć, czy żyjemy według ustalonego planu? Czy nasz pomysł na życie się sprawdza i nam odpowiada?

      Nie myślcie jednak, że Mój pomysł na życie to poradnik, który powie Wam, jak żyć. Nie! To niesamowita powieść, która zauroczy wielu czytelników, Melody ze swoimi przyjaciółmi dostarczy rozrywki, a wspólnie z Pawłem wielu emocji, mocno nasączonych miłością. Wspaniałe opisy i bardzo przyjemne dialogi przeprowadzą Was przez fabułę w mgnieniu oka. Momentami zastanawiałam się, czy nie lepiej byłoby rozbudować tę książkę może nawet tworząc dwa oddzielne tomy, ale to tylko spekulacje, gdyż książka w pełnej swojej okazałości jest tym, czym ma być - bardzo dobrą lekturą zarówno na wakacyjne leniwe wieczory, jak i mroźne popołudnia przy kominku z kieliszkiem czerwonego wina. Jest to książka, która będzie odpowiednia zarówno dla młodych dziewczyn, które dopiero wkraczają w dorosłe życie, jak i dojrzałych kobiet, które myślą, że czas na zmiany dawno już minął. 

      Mój pomysł na życie to wspaniała, lekka i ciepła opowieść o sile wielkiej przyjaźni i miłości. To historia, która pokazuje, że na zmiany nigdy nie jest za późno, a szczęście można odnaleźć zawsze, jeśli się tego bardzo chce. Autorka w prosty sposób pokazuje, że warto mieć marzenia, a jeszcze lepiej je spełniać. W końcu to, czy będziemy szczęśliwi zależy tylko od nas samych. Polecam gorąco!






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...