poniedziałek, 24 kwietnia 2017

"Kobiety ciężkich obyczajów" - Natasza Socha [recenzja]




Tytuł: Kobiety ciężkich obyczajów
Cykl: Matki, czyli córki
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 2 marca 2017
Liczba stron: 384


          Jeśli pamiętacie moją opinię na temat książki Dziecko last minute, to wiecie, że bardzo się zdziwiłam, kiedy okazało się, że jest to druga część cyklu Matki, czyli córki. Potraktowałam ją jako powieść jednotomową. 2 marca premierę jednak miała kolejna część, którą bardzo chciałam poznać. Domyślałam się, że tym razem powinnam poznać losy Kiry - najmłodszej z pokolenia.

     Są kobiety, dla których mężczyzna jest tylko dodatkiem. Do sukienki i do życia.
Kwiryna mieszka w barwnej, przedwojennej Warszawie, a splot nieoczekiwanych okoliczności wprowadza ją do świata ekskluzywnych prostytutek.  Nie śni o księciu z bajki, szczęśliwej rodzinie ani miłości na zawsze. 
Kira, jej prawnuczka, dziedziczy po prababce nie tylko różnobarwność tęczówek, ale i nonszalancję, z jaką traktuje płeć męską. Czy Kirze uda się odmienić swoje przeznaczenie, czy powtórzy błędy Kwiryny?

     Cenię pióro Nataszy Sochy nie tylko, za świetny styl i niesamowitą fabułę, ale i za mieszankę fantastycznych emocji. Autorka niezwykle umiejętnie przeplata ze sobą żądzę zemsty i miłości, które ze sobą z jednej strony szalenie współgrają, z drugiej jednak zdecydowanie się wykluczają.

     Kobiety ciężkich obyczajów to trzeci tom serii Matki, czyli córki. Jak już wiecie nie miałam świadomości, że Dziecko last minute, to kolejna część zaraz po Hormonii. W ten sposób ropoczęłam serię od środka i zdecydowanie nie było to żadnym problemem! Dlaczego do tego nawiązuję? Ponieważ chciałabym Wam przekazać, że choć wszystkie trzy powieści tworzą jedną spójną całość, to napisane są tak rewelacyjnie i przemyślanie, że każda z nich może równie dobrze stanowić odrębną całość i nic w niej nie będzie brakowało. To dopiero sztuka!

     Zaskoczyła mnie w tej części akcja powieści, bowiem toczy się ona dwutorowo. W teraźniejszości poznajemy to, co moglibyśmy przypuszczać - życie Kiry. Natomiast przeszłość poświęcona jest Lucynie i Kwirynie. Powracając do przeszłości Natasza Socha w znakomity sposób zaprezentowała klimat dawnej Warszawy. Widać, że autorka solidnie przygotowała się do tematu, o czym może świadczyć obszerna bibliografia. Pisarka zagłębiła się również w temat prostytucji w ówczesnej Warszawie.

     W tej części akcja toczy się zdecydowanie wolniej niż w poprzedniej. Autorka postanowiła przybliżyć nieco fabułę z poprzednich tomów. Dzięki temu również można bez problemu przeczytać Kobiety ciężkich obyczajów bez znajomości dwóch poprzednich książek (jeśli zajdzie taka potrzeba). Kiedy Natasza Socha wprowadza nowe bohaterki, akcja przyspiesza, lecz nieznacznie. Najpierw pomyślałam, że właśnie przez to książka wypadnie słabo w mojej ocenie, jednak po chwili namysłu zmieniłam zdanie. Tak się nie dzieje. A dlaczego? Ostatni tom cyklu Matki, czyli córki stawia bardziej na przemyślenia i refleksje. Taka chwila zadumy nad wybranymi tematami. Co prawda zabrakło mi troszkę fantastycznego poczucia humoru Nataszy Sochy, który niesamowicie mnie bawił przy Dziecku last minute, ale może to i dobrze, że dostałam coś nowego? Dzięki temu wiem, że spod pióra autorki wychodzą różne historie. Nie tylko te zabawne i ironiczne, ale i bardziej poważne, skłaniające do przemyśleń. Co ważne, pisarka nie odkrywa tutaj tylko kobiecej natury, ale i męską! Pokazuje, jak w dzisiejszych czasach kobiety stały się silne i niezależne, co w gruncie rzeczy niejednego może odstraszyć!

     Kobiecy ciężkich obyczajów to przyjemna i ciekawa lektura, która niejednego skłoni do chwili refleksji i przemyśleń. Autorka sprawnie odkrywa karty przeszłości, prezentując jednocześnie kobiecą i męską naturę. Zdecydowanie jest to idealna lektura na spokojny i relaksujący wieczór. Polecam!





sobota, 22 kwietnia 2017

"Niepełka" - Dorota Schrammek [recenzja]




Tytuł: Niepełka
Autor: Dorota Schrammek
Wydawnictwo: Szara godzina
Data wydania: marzec 2017
Liczba stron: 144


      Przez natłok wielu zobowiązań, tę książkę Doroty Schrammek miałam sobie odpuścić. O ile uwielbiam jej powieści stricte kobiece, o tyle książkę młodzieżową mogłam sobie darować. Los chciał, że postawił ją jednak na mojej drodze, a ja postanowiłam sprawdzić pióro autorki w innym gatunku. Czy się opłacało?

     Nastoletnia niepełnosprawna Weronika po przeprowadzce do Trzebiatowa na nowo musi budować swój świat. Trafia do klasy, w której prym wiedzie utalentowana muzycznie Kinga. Odkąd w szkole pojawiła się nowa nastolatka, Kinga czuje, że jej pozycja klasowej liderki jest zagrożona. Robi wszystko, by koledzy poczuli niechęć do Weroniki. Czy Kinga zrozumie, czym jest tolerancja i szacunek do drugiego człowieka? Czy zechce zdjąć maskę i odkryć głębię prawdziwej przyjaźni?

     Dużą uwagę skupiłam na bohaterach Niepełki. Odnajdujemy tutaj zderzenie się dwóch skrajnych i jakże realnych charakterów. Kinga, szkolna liderka, najlepsza, najwspanialsza, najpiękniejsza... Zdawać by się mogło same "naj". Oczywiście, ponieważ należy do tego dodać chociażby takie cechy jak najbardziej niemiła, nieczuła i oburzająca osoba, jaką można spotkać na kartach powieści. Z drugiej strony mamy Weronikę, niepełnosprawną nastolatkę, poruszającą się na wózku inwalidzkim. Skryta, cicha, inteligentna, szalenie uczuciowa dziewczyna, która wszystko znów musi budować od nowa. Jest to niezwykle trudne, szczególnie, że zamiast pomocy, otrzymuje szyderstwa i wytykanie palcami. To młoda dziewczyna o wielkim sercu, która niejednokrotnie wolała przemilczeć, niż unosić się gniewem, choć w środku było jej bardzo źle. Dodatkowo jest osobą, która jest w stanie wyciągnąć rękę do własnego wroga. Weronika powinna być autorytetem dla wielu młodych, ale i starszych osób, które w dzisiejszym świecie, zapominają o tym, co najważniejsze.

     Zastanawiałam się, czy w powieści młodzieżowej autorka postawi na lekką i prostą fabułę, czy postara się do niej wpleść ważne i trudne wątki, które uwielbiam. Okazało się, że i tym razem się nie zawiodłam. Tolerancja i szacunek do drugiego człowieka coraz częściej stają się czymś wyimaginowanym. Oszczerstwa, wrogość i uprzykrzanie innym życia często biorą górę. Niestety. Autorka w bardzo przejrzysty sposób pokazuje, co w życiu jest ważne. Zachęca do pomocy i wyciągania pomocnej dłoni w kierunku tych, którzy jej potrzebują. 
Kiedy odebrałam książkę, zdziwiłam się, że jest aż tak cienka. Nie spodziewałam się, że znajdę w niej tak dużo wartościowych słów i przesłanek, które powinniśmy wpajać dzieciom od najmłodszych lat. 

     Z czystym sumieniem i pełną świadomością stwierdzam, że Niepełka powinna zostać włączona do szkolnego kanonu lektur obowiązkowych. Lekka, przyjemna i bardzo mądra powieść, którą powinien przeczytać każdy licealista. Dodatkowo jest krótka, więc uczniowie nie powinni narzekać. 

     Niepełka to bardzo przyjemna i mądra lektura, którą szczerze polecam zarówno nastolatkom, jak i dorosłym czytelnikom, którzy w pędzie życia codziennego często zapominają o podstawowych prawach życia w naszym świecie. Polecam!

P.S. Mam nadzieję, że zakończenie Niepełki świadczy o tym, że będzie kontynuacja?






"Łowcy ognia" - Mons Kallentoft [recenzja]




Tytuł: Łowcy ognia
Tytuł oryginału: Eldjagarna
Cykl: Komisarz Malin Fors
Autor: Mons Kallentoft
Tłumaczenie: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 14 lutego 2017
Liczba stron: 320


     Spoglądając na tę iście ognistą okładkę byłam w stu procentach pewna, że sięgam po powieść z gatunku fantastyki. Dałabym sobie rękę ściąć. Cóż... dziś chodziłabym bez ręki, która zdecydowanie jeszcze mi się przyda. Czy zaskoczenie, jakim okazał się gatunek książki było opłacalne?

     Jest noc. Malin Fors stoi jak skamieniała. Nie wie, jak się tu znalazła... Przed nią na ziemi leżą zwęglone zwłoki kobiety. Wczesny wrześniowy poranek, las wciąż jest ciemny, z rejonu przemysłowego pod Linkopingiem unosi się chmura dymu i woń spalenizny - płonie fabryka farb. Poprzedniego dnia w kontenerze na śmieci znaleziono ciało dziewięcioletniego chłopca. Został zamordowany. Pochodził z rozbitej rodziny, wieczorami często wymykał się sam z domu.  Choć początkowo nic na to nie wskazuje, Malin przeczuwa, że istnieje jakiś związek między tymi sprawami.  Coś łączy tego chłopca i tę kobietę. Świat płonie i kto to wie, jak krzyżują się ścieżki ludzi? Jaką logiką kieruje się bezwzględny morderca...

       Na wstępie muszę zaznaczyć, że Łowcy ognia, to moje pierwsze spotkanie z twórczością Monsa Kallentofta. Przeraził mnie fakt, że jest to dziewiąty tom cyklu szwedzkich kryminałów. Zostałam jednak zapewniona, że bez obaw mogę zagłębić się w treść książki, gdyż każda historia jest od siebie niezależna, a łączy je ze sobą postać Malin Fors. Cóż, postanowiłam dać szansę autorowi i sprawdzić, czy jest sens sięgać po wcześniejsze publikacje.

     Jestem wielką fanką książek, w których miesza się kryminał z powieścią obyczajową (ewentualnie romansem). Tutaj mamy właśnie to pierwsze zestawienie, choć ciężko mi stwierdzić, czego jest więcej. Kryminału, czy obyczajówki? Jedno jest pewne - autor niezwykle umiejętnie miesza ze sobą wątki i sceny. Dzięki temu czytelnik nie ma kiedy się nudzić, czy choćby ziewnąć. Świetnym zabiegiem jest sposób narracji ofiar. W ten sposób dowiadujemy się co one czuły. Stanąć tuż obok i zmierzyć się ze wszystkim z punktu widzenia poszkodowanych, którzy na dobrą sprawę nie mają już nic do powiedzenia. Niestety.

     Jestem wielką fanką poruszania ważnych i trudnych tematów w powieściach. W Łowcach ognia pisarz porusza motywy społeczne,  takie jak: człowiek, próba przetrwania, walka o najważniejsze - o życie. Dzięki takim zabiegom autorzy dostarczają czytelnikom całą paletę najróżniejszych emocji, które trzymają w napięciu przez całą lekturę. Świetna konstrukcja, sprawny język, dopracowany styl. Jestem niezwykle miło zaskoczona, ponieważ nie spodziewałam się tego po tej książce. Z wielką przyjemnością sięgnę po poprzednie książki autora, które mam nadzieję, będą mi dostarczać podobnych emocji, jak Łowcy ognia.

     Łowcy ognia to rewelacyjna powieść z pogranicza kryminału i obyczajówki. Tajemnice, śledztwo, problemy społeczne,  to coś, co w tego typu publikacjach lubię najbardziej. Książkę czyta się z zapartym tchem, a informacje dotyczące odczuć ofiar potęgują napięcie towarzyszące lekturze. Zdecydowanie polecam!






czwartek, 20 kwietnia 2017

"Hrabia Monte Christo" - Aleksander Dumas [recenzja]




Tytuł: Hrabia Monte Christo
Tytuł oryginału: Le Comte de Monte-Cristo
Autor: Aleksander Dumas
Tłumaczenie: Klemens Łukasiewicz
Wydawnictwo: MG
Data wydania: 11 stycznia 2017
Liczba stron: 704 (cz. 1), 634 (cz. 2)


     W pierwszej wersji rozpoczęłam tę recenzję od słów, w których przyznałam napisałam, że ze wstydem się przyznaję, lecz do tego momentu Hrabia Monte Christo był mi zupełnie nieznany. Fakt, był mi nie znany, ale czy z tego powodu powinnam się wstydzić? Zdecydowanie nie! Najważniejsze jest to, że w końcu poznałam tę historię. Czy mnie urzekła? 

      Dzieje niezwykłych losów oficera marynarki, Edmunda Dantesa, poznajemy w momencie wpłynięcia do Marsylii trójmasztowca "Faraon", na którym objął on po śmierci dowódcy, stanowisko kapitana. Wydaje się, że przed młodym człowiekiem rozpościera się teraz pasmo sukcesów, szczególnie, że czeka na niego też ukochana Mercedes, z którą wkrótce ma wziąć ślub. Niestety, tuż przed swoją śmiercią dowódca poprosił Edmunda, by ten dostarczył do Paryża pewne dokumenty,  które podczas rejsu zostały zabrane z Elby, gdzie uwięziony był Napoleon.
Ten fakt pomaga zazdrosnym o jego sukcesy ludziom napisać donos, w wyniku którego Edmund trafia na lata do więzienia w twierdzy If. Okrucieństwo wyrządzone Dantesowi przez tych, których miał za przyjaciół, odebrało mu miłość, wolność i naiwną radość życia. Mroczne lochy twierdzy If zabiły łatwowiernego młodzieńca, ale jednocześnie uformowały człowieka świadomego i uwolniły wielkiego konstruktora misternego planu oddania sprawiedliwości tak wobec wrogów, jak i przyjaciół, wedle ich zasług i przewinień.

     Kolejny raz uświadomiłam samą siebie, że pogoń za literackimi nowościami nie ma sensu. Ile na świecie zostało wydanych fantastycznych powieści, których do dziś nie miałam okazji poznać? Myślę, że miliony... Pomimo tego, że te cudowne historie cierpliwie czekają na swoją kolej, my pędzimy, prześcigając się w łapaniu nowości.Klasyka odchodzi w niepamięć, by w końcu stwierdzić, że nie jest to literatura dla nas. A tak wielu autorów mogłoby brać przykład z genialnych twórców. Aleksander Dumas zdecydowanie jest jednym z nich.

     Nie spodziewałam się po tej historii wielkiego wow. Nie przypuszczałam, że może być aż tak dobra zarówno pod względem fabularnym, jak i językowym. Tak, jest to jedna z powieści, którą z pewnością można określić mianem: majstersztyk! Autor rewelacyjnie zbudował napięcie, które rośnie z każdą kolejną kartką. Genialne intrygi, tajemnice, dynamiczne akcje napędzają odpowiednie tempo, dzięki czemu przez to obszerne tomiszcze mknie się bardzo szybko. Byłam pewna, że spędzę na jej lekturze długie tygodnie. Miło się zaskoczyłam, kiedy okazało się, że obie części poznałam w jeden tydzień.

      Okazuje się, że Aleksander Dumas wykreował fantastycznych bohaterów. Główny bohater zachwyca pod wieloma względami. Budzi podziw, szacunek, uwielbienie, ale i ogromny niepokój o rozwój wydarzeń, jak i losy jego samego. W piękny sposób pisarz pokazał, jak pod maską Hrabiego drzemie w dalszym ciągu dusza Edmunda, który był niezwykle dobrym człowiekiem.  Paskudne życie zmusiło go do porzucenia prawdziwej "twarzy" i przywdziania maski, która idealnie się wpasowała.
Jednak nie tylko główny bohater zasługuje na wyróżnienie. Jednym z moich ulubionych bohaterów drugoplanowych, zdecydowanie jest ksiądz Faria, który charakteryzuje się niebywałą mądrością i ogromnym hartem ducha. 

     W końcu wątek zemsty, tak dobrze i perfekcyjnie zaplanowanej. Poznawałam dalsze losy bohaterów z zapartym tchem i do końca nie wiedziałam, w którą stronę autor pchnie swoich bohaterów. Mistrzostwo! Do tego okraszone przepięknym stylem i językiem i ubrane we wspaniałą oprawę. Przepiękne wydanie, które pięknie będzie się prezentować w prywatnych biblioteczkach.

     Hrabia Monte Christo to niesamowita opowieść o sile woli, zemście, miłości, przyjaźni. To książka, w której od groma znajdzie się intryg i tajemnic, które perfekcyjnie zostały zaplanowane. Wspaniała lektura zarówno na chłodne, jak i gorące wieczory. Polecam!





poniedziałek, 17 kwietnia 2017

"Piękna i Bestia. Kocham ten film"




Tytuł: Piękna i Bestia. Kocham ten film
Autor: Praca zbiorowa
Seria: Kocham ten film
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: marzec 2017
Liczba stron: 64


     Praktycznie każdy doskonale zna historię Belli i Bestii. No właśnie. Może Was zaskoczę, ale nigdy nie przeczytałam tej opowieści, ani jej nie obejrzałam. Oglądałam różne baśnie na jej motywach i mniej więcej kojarzyłam o co chodzi, ale nigdy nie poznałam jej w wersji oryginalnej. W końcu nadarzyła się okazja!




      Kiedy ojciec Belli trafił do niewoli, córka w zamian za jego uwolnienie obiecała zostać na zawsze u boku Bestii. O dziwo, życie w zaczarowanym zamku nie okazało się aż tak straszne, jak to sobie wyobrażała. Z czasem dziewczyna zaprzyjaźniła się z potworem i doceniła jego zalety. Aby zaklęcie utraciło moc, Bestia miała nauczyć się kochać oraz sama zostać obdarzona miłością. Tylko czy zdąży, nim opadnie ostatni płatek róży?




     Kiedy inni oglądając tę książeczkę wracają wspomnieniami do dzieciństwa, ja poznawałam ją na nowo. I wiecie co? Czułam się równie niesamowicie, co wiele lat temu, kiedy poznawałam inne, fantastyczne historie. Bella była jedną z nielicznych księżniczek, których historia nie była mi aż tak bliska, jak pozostałe. Czy możliwe jest w dorosłym życiu na nowo odnalezienie wewnętrznego dziecka, które potrafi się przenieść do magicznego świata? Zdecydowanie tak!




     Książeczka jest wspaniale wykonana. Duży format, twarda oprawa, gruby, lśniący papier. I duża ilość przepięknych, kolorowych ilustracji, które są wyciętymi kadrami z filmowej bajki. Książeczka jest przepiękna i każda mała księżniczka z całą pewnością będzie szczęśliwa wiedząc, że tak cudowne wydanie posiada na własnej półce. Moja córeczka jeszcze jest na nią za mała. Oczywiście bardzo chętnie ją kartuje, jednak mając na uwadze dobro książeczki, lepiej będzie, jeśli jeszcze trochę poczeka.









     Bajki, które doskonale znamy od dawien dawna są zawsze mile widziane, a w tak doskonałym wydaniu ciężko im się oprzeć. Ode możecie usłyszeć jedno: polecam z całego serca!











Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...