sobota, 21 stycznia 2017

"Gorzej być (nie) może" - Małgorzata Falkowska [REKOMENDACJA + recenzja]




Tytuł: Gorzej być (nie) może
Autor: Małgorzata Falkowska
Wydawnictwo: Videograf
Data wydania: 17 stycznia 2016
Liczba stron: 376


     Po raz kolejny zdarzyła mi się sytuacja, w której patrzę na migający kursor i nie wiem w jakie literki uderzać, żeby wyszło z tego coś konstruktywnego. Dawno tak nie miałam, ale jednak... Może zacznę od tego, że ta książka spadła na mnie jak grom z jasnego nieba? Nie wierzycie? Naprawdę! No ok, może nie tak dosłownie, ale w bardzo podobny sposób. Jakie w takim razie były moje wrażenie po jej przeczytaniu?

     Kontynuacja przygód sześciu zwariowanych przyjaciółek, bohaterek książki Mąż potrzebny na już. Życie Zosi wydaje się wręcz idealne. Bogata dziedziczka nie ma w zwyczaju się niczym przejmować.  Przyziemne problemy zdają się ją omijać szerokim łukiem, jednak los, a w zasadzie bliscy postanawiają to zmienić. Kiedy wydaje się, że gorzej być już nie może, Zosia uświadamia sobie w jak wielkim jest błędzie. Czy zakochana w sobie bogaczka poradzi sobie z problemami, których nie są w stanie rozwiązać pieniądze jej ojca? Nadeszła pora, aby rozpocząć walkę egocentryzmu, pieczołowicie pielęgnowanego od urodzenia, z uśpionym głęboko ziarnem altruizmu, które chce wykiełkować.

     Dawno tego nie robiłam, więc może tym wyjątkowym razem zacznę od minusów. Tak, dobrze widzicie, od minusów! Ta książka ma jeden, szalenie irytujący, drażniący i denerwujący minus... Skończyła się! Ach! I ma jeszcze jeden. Na premierę kolejnego tomu trzeba czekać. Tak nie nie robi droga Autorko, oj nie!

      Teraz mogę przejść do pozytywnej części recenzji. Co na początek? Może zacznę od tego, że po poznaniu pierwszej części, jaką jest Mąż potrzebny na już napisałam swoją opinię i postanowiłam zapoznać się z innymi ocenami. Byłam zdziwiona czytając bardzo negatywne opinie. Wiedziałam jednak, że gusta są różne i o nich się nie dyskutuje. W końcu nie wszystkich może bawić to, co bawi mnie. Najważniejsze, że autorka się nie poddała i 17 stycznia 2017 roku premierę miała jej kolejna powieść będąca kontynuacją pierwszej. O ile debiut bardzo mi się podobał, to druga część pobiła swoją poprzedniczkę na głowę!

     Głównodowodzącą tym razem zostaje nie ktoś inny, jak sama Zośka! Kiedy to zobaczyłam, zaczęłam się zastanawiać, czy aby nie mam problemów ze wzrokiem. Naprawdę?! Ta Zośka, której tak nie lubiłam w pierwszej części? Ta głupiutka bogaczka ma być teraz najważniejsza? Zastanawiałam się co też Małgorzata Falkowska zmajstrowała za historię. Obawiałam się tego, ale zarazem byłam szalenie ciekawa i zaintrygowana. Zaczęłam czytać i... o matko! Przepadłam od pierwszych stron. Powieść tę czyta się błyskawicznie pod warunkiem, że nie robi się zbyt długich przerw na głośny śmiech. Przysięgam! Miałam takie momenty, w których nie mogłam kontynuować czytania, bo przez pół godziny zanosiłam się śmiechem. Śmiałam się jak szalona, a na ten widok po chwili śmiała się moja piętnastomiesięczna córeczka. Cała rodzina szczęśliwa! Kiedy się uspokajałam i wracałam do czytania, mój wzrok znów padał na pewne zdanie, które ponownie wywoływały salwę śmiechu.

     No dobra, ale co z tą głupiutką Zośką? Zosieńko, serce Ty moje... Wiecie co? Faktycznie, drażniła mnie w pierwszej części o czym otwarcie pisałam w recenzji. Ale tutaj... Ona jest fantastyczna! Nie, nie okazuje się nagle być alfą i omegą, chociaż z całą pewnością tak o sobie myśli. Przez swoją głupotę robi się niezwykle urocza. Po chwili jednak okazuje się jeszcze, że ma wielkie i wspaniałe serce. A do tego jak potrafi zabawić towarzystwo! Ile ja bym dała, żeby znaleźć się choć na jeden wieczór w towarzystwie wszystkich przyjaciółek lub chociaż niej samej. Mogłabym być nawet tylko nagłą znajomą internetową, albo telefoniczną. Życie od razu nabrałoby więcej barw. Wspomniałam jeszcze o jej przyjaciółkach. Cóż, są one specyficzne. Momentami można by rzec, że się nienawidzą. Właściwie sama miałam ochotę zrobić coś Jolce... Jednak kiedy przychodzi sytuacja kryzysowa, stają za sobą murem i to szalenie solidnym.

     Jednym z ciekawszych i poważniejszych wątków jest problem socjalny. Autorka zabiera nas w miejsce, do którego zapewne wielu z nas nigdy nie dotarło. Szary, brzydki, zniszczony budynek Domu Dziecka, a w środku gromadka wychowanków. Fantastycznych, choć momentami trudnych. Tu znalazłam swojego kolejnego faworyta - Marcela. On i Zośka to duet pierwsza klasa. Jakie ten chłopak ma pomysły... Aj, wiem, że przez tą recenzję usiądę zaraz nad książką i przeczytam ją od nowa! Warto jednak zaznaczyć, że dzięki "bidulowi" nie tylko można się tu pośmiać, ale i ciepło wzruszyć... Z kolei jeśli chodzi o Sebastiana... Nachodzą mnie myśli, czy Autorka miała tak fantastyczne przeboje ze swoim wydawnictwem? ;) Moi Drodzy pamiętajcie: "Windą do nieba!". Jeśli przeczytacie tę książkę, zrozumiecie!

     Pokochałam w tej książce dialogi! Są one tak przecudowne, że chce się je pochłaniać, czytać w kółko i wracać do nich co chwilę. Mknie się przez nie z prędkością światła, a co najważniejsze, wiele z nich pozostaje w głowie. Gorzej być (nie) może to nie tylko zabawna komedia literacka. To również ciepła, mądra i przyjemna opowieść, którą chyba każdy może przeczytać. Jest to pozycja, którą może poznać matka, córka, babcia, ale i syn, czy dziadek. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie. 

Podsumowując:
     Kiedy głównodowodzącą zostaje Zosia Majer - spodziewajcie się niespodziewanego! Dalsze losy zwariowanych przyjaciółek to szalenie wciągająca historia, która bawi do łez, ale i wzrusza. Książka lekka, przyjemna, błyskotliwa i skąpana w ogromnej dawce dobrego humoru! Polecam gorąco!




     



Za możliwość przeczytania książki i napisania do niej rekomendacji serdecznie dziękuję Autorce oraz wydawnictwu Videograf

8 komentarzy:

  1. Podpisuję się pod Twoją recenzją w zupełności. Fantastyczna powieść. I oczywiście gratuluję rekomendacji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję rekomendacji! A książkę chętnie przeczytam w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach tę serię. Ciekawe jak mi przypadnie do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam przekonania co do tej książki, na chwilę obecną jetem na nie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję rekomendacji! Super :)
    Nad lekturą tej książki pomyślę, kusisz!

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że będę koniecznie musiała sięgnąć po twórczość autorki :) Zaintrygowałaś mnie tą Zośką :)

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Jest mi niezmiernie miło, że trafiliście na mojego bloga. Będzie mi jeszcze milej jeśli pozostawicie po sobie ślad w postaci komentarza. Dzięki temu wiem, co Wam się podoba i jaka jest Wasza opinia na dany temat. Pozostaw po sobie ślad, a na pewno Cię odwiedzę!
Pozdrawiam,
Daria

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...