sobota, 24 września 2016

"Gloria" - Monika Błądek [recenzja]




Tytuł: Gloria
Cykl: Sprawiedliwi (tom I)
Autor: Monika Błądek
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 7 września 2016
Liczba stron: 480


     Kto z nas choć raz na jakiś czas nie zastanawia się, co przyniesie nam przyszłość. Dzień jutrzejszy, przyszły tydzień, miesiąc, rok, dekada? Jak może wyglądać nasze życie za dziesięć lat? Spójrzmy wstecz. Nie przypuszczałabym, że technologia i kilka innych dziedzin pójdzie tak bardzo do przodu. Wszystko rozwija się w zatrważającym tempie, więc co możemy zastać na Ziemi za kilkanaście lat? 

     Monika Błądek, w swojej dystopii przenosi nas do 2025 roku, kiedy Unia Europejska nie istnieje, Ukraina zrównana jest z ziemią, a i w Polsce kolorowo już nie jest. Gloria - główna bohaterka, po stracie rodziców, w wieku siedmiu lat przeprowadza się do wujostwa w Paryżu. Mija dziesięć lat i dziewczyna poznaje Asłana Zuradowa, który pomaga dziewczynie przetrwać we wstrząsanym etnicznymi konfliktami mieście, przy okazji wciągając Glorię w krąg konspiratorów, walczących o władzę i wpływy w formującym się praktycznie od nowa społeczeństwie. W tym samym czasie na planecie Trion spat Drakin informuje Trojlo Orila, że został skazany na likwidację. Więzień uniknie śmierci, jeśli zgodzi się poddać resocjalizacji na odległej Ziemi. Jak Obcy poradzi sobie w zdewastowanej Europie? Czy Gloria dowie się kim są Sprawiedliwi? A może zostanie jednym z nich?

     Po raz pierwszy w swojej czytelniczej karierze sięgnęłam po dystopię. Czy było to przyjemnie i niezapomniane doświadczenie? Możliwe, niestety nie do końca pozytywne. Zacznę może od plusów i pozytywów, jakie w tej powieści odnalazłam.

     Monika Błądek miała genialny pomysł na książkę, a nawet i cały cykl. Świetnie wykorzystała panującą sytuację w Europie i otaczającym nas świecie, przenosząc Czytelników do roku 2025. Nie ma Unii Europejskiej, nie ma Ukrainy. W Polsce nie jest zbyt kolorowo, a cała Europa jest po prostu zdewastowana. Nierealne? Niestety z każdym dniem coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jest to jak najbardziej możliwe. To smutna prawda.

    Bohaterowie są najmocniejszym atutem Glorii. Każdy z nich, bez względu na to, czy jest bohaterem pierwszoplanowym, czy drugoplanowym - wykreowany jest wprost idealnie. Każdy z nich ma własny, niepowtarzalny charakter. Autorka dużo czasu musiała poświęcić na dopieszczenie wszystkich pojawiających się postaci, które przemyślane były w każdym najdrobniejszym szczególe. Kilkoro z nich szczerze polubiłam, a co najdziwniejsze, zaliczam do tej grupy miłego i ciekawego Kosmitę. W pewnym momencie zaczęła mi jedynie przeszkadzać trochę postać głównej bohaterki, ale o tym za chwilę.

     Kolejną bardzo mocną stroną tej powieści jest język i styl pisarki. Monika Błądek pisze rewelacyjnie. Dialogi nie są prostackie, opisy pobudzają wyobraźnię, zarówno bohaterów, jak i miejsc. Język zaś jest zgrabny, barwny i plastyczny. Dzięki temu lekturę czyta się dość szybko, pomimo pojawiających się minusów.

     Niestety genialny pomysł, dobry warsztat językowy i kreacja bohaterów to nie wszystko. Autorka zahaczyła o zbyt dużą ilość różnych wątków, przez co Gloria zrobiła się za bardzo chaotyczna. Sięgając po książkę spodziewałam się większej ilości walki o kraj, czy nawet planetę, skoro już pojawia się science-fiction. Pisarka postanowiła jednak zaczepić jeszcze o romans osadzony w new adults, rozterki sercowe nastolatki, które wybiły się na pierwszy plan. Gloria, choć początkowo miała jeden obiekt westchnień, po pewnym czasie sama zaczyna się gubić w swoich uczuciach, nie do końca wiedząc czego i od kogo chce.

     Akcja powieści rozkręca się bardzo powoli. Zabrakło mi mocniejszego tempa i napięcia, które trzymałoby mnie w niepewności i powalającego zakończenia, po którym nie mogłabym się podnieść z fotela. Po skończonej lekturze, odłożyłam książkę na bok i po prostu poszłam spać. Wiem, że Gloria nie pozostanie w mojej głowie na długo, a szkoda, bo zdecydowanie mogła. Uważam, że autorka mogła skupić się na pierwszym głównym wątku, prowadząc go w odpowiednim tempie do końca. Książka może miałaby nawet 200 kartek mniej, ale zdecydowanie więcej odbiorców. Chociaż może to tylko moje odczucie, a dystopie nie są dla mnie? Przyznam jednak, że ciekawa byłam wizji świata, który na nas będzie czekał w niedalekiej przyszłości. Niestety, nie udało mi się do końca poznać tego, co chciała mi pokazać autorka. Mam mieszane uczucia względem tej książki. Z jednej strony rewelacyjny język, dobry styl, świetna kreacja bohaterów i ciekawy pomysł. Z drugiej jednak strony brak odpowiedniego tempa, napięcia, chaos w uczuciach i poruszanych wątkach.

     Gloria to książka, która na pewno znajdzie swoją rzeszę fanów. Przyciąga ciekawą okładką, zachęcającym opisem, świetnie wykreowanymi bohaterami, których zdecydowanie można polubić i bardzo dobrym warsztatem językowym autorki. Pojawiają się jednak niedociągnięcia, które wywołały we mnie chaos, w którym ciężko było mi się odnaleźć. Nie zachęcam i nie odradzam. Myślę, że najlepiej wyrobić sobie o niej własne zdanie. Może fani dystopii i science fiction znajdą w niej to, czego ja nie potrafiłam odkryć?



Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Akurat



Książka bierze udział w wyzwaniu: Dziecięce poczytaniaOlimpiada czytelnicza

11 komentarzy:

  1. Bardzo chciałabym poznać tę ksiązkę, pomimo tego, że to dystopia. Ciągnie mnie do niej niesamowicie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i te niedociągnięcia i chwilami nuda niszczą dobry chęci autorki :(a kosmici to już szkoda mówić...

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka chyba nie dla mnie, ale mimo tego brawo za recenzję :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja rzetelna i rzeczowa - takie lubię :) Książka - cóż... bywa i tak :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam, ale nie mogę się za nią zabrać. Nie jestem fanką dystopii, ale przekonało mnie to, że akcja jest osadzona wcale nie tak daleko, 2025 tuż tuż ;o

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem bardzo ciekawa kreacji bohaterów. Książka mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dystopia potrafi wbić w fotel np. słynne Igrzyska Śmierci to chyba najlepsza trylogia tego gatunku, dopracowana, ciekawa, zaskakująca rewelacyjną kreacją bohaterów. Ocenianie tego gatunku na podstawie jednej książki i do tego słabej to nie jest dobry pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne masz rację ;) Nie mówię, że dystopie są złe, bo przeczytałam ksiażkę, która mi się nie spodobała ;) Raczej nie ciągnie mnie do takiej literatury, ale jeśli trafię coś, co mnie zainteresuje to na pewno przeczytam. Tak jak nie interesuje mnie science fiction, ale motywy wykorzystane w "Genie Atlantydzkim" bardzo mi się podobały ;)

      Usuń
  8. Okładka jest potworna. :D
    Uwielbiam post-apo i dystopie wszelkiego rodzaju, ale piszesz, że tej ksiązce zabrakło czegoś, czego w tym gatunku szukam - napięcia, adrenaliny. Daruję sobie. Zaskakuje mnie też wybór roku akcji - 2025 to nie jest odległy czas. Czyżby autorka aż tak pesymistycznie spoglądała w przyszłość? ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. dobry warsztat językowy i kreacja bohaterów???? Uśmiałem się do łez.

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Jest mi niezmiernie miło, że trafiliście na mojego bloga. Będzie mi jeszcze milej jeśli pozostawicie po sobie ślad w postaci komentarza. Dzięki temu wiem, co Wam się podoba i jaka jest Wasza opinia na dany temat. Pozostaw po sobie ślad, a na pewno Cię odwiedzę!
Pozdrawiam,
Daria

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...