wtorek, 19 kwietnia 2016

Ewa Zdunek, wróżka czy mediator? Wywiad + wyniki konkursu

Wywiad z Ewą Zdunek, autorką książki "Z pamiętnika samotnej wróżki"



     Na samym początku chciałabym serdecznie podziękować Ewie za wielkie zaufanie jakim mnie obdarzyła, za wszystkie rozmowy i dobre rady, a także w imieniu swoim oraz Czytelników za poświęcony nam czas i odpowiedzi na wszystkie pytania. Ewo, dziękuję również za egzemplarz książki Z pamiętnika samotnej wróżki, który jako nagroda za najciekawsze pytania trafi do... Najpierw zapraszam na wywiad! Nie zdziwcie się też, że Wasze pytania są rozrzucone, gdyż Ewa stworzyła z nich pewien ciąg, żeby lepiej się czytało:)




1. Jak to się stało, że jako wykształcony prawnik rozpoczęła Pani swoją przygodę z pisaniem? Od zawsze o tym Pani marzyła? (Grażyna Wróbel)

Tak, już jako dziecko postanowiłam, że gdy dorosnę, to zostanę kierowcą ciężarówki, a jeśli to mi się nie uda, to znaną pisarką. Niestety, kierowca ciężarówki sam musi zmieniać koła w swoim aucie, co mnie zdecydowanie przerosło, więc musiałam zostać pisarką.

2. Dlaczego prawnik, mediator nie pisze kryminałów, mocnych i psychologicznych thrillerów, tylko pamiętnik wróżki? (Daria Skiba)

Namawiano mnie, bym napisała serię kryminałów z wróżką w tle. Może tak kiedyś zrobię. Postać wróżki chyba jednak najbardziej lubię, ponieważ ona ma trochę ze mnie. Najciekawsze książki to takie, w których jest bodaj odrobina prawdy, czyli realnych przeżyć autora. A ja całe życie jestem taką trochę "wróżką". Natomiast wybór gatunku zależy moim zdaniem też od charakteru pisarza. Moją największą zaletą i wadą zarazem jest poczucie humoru. Nie czułabym się dobrze w ciężkiej formule psychologicznego thrillera. Pewnie i tak wyszłaby z tego komedia. Z resztą, już mam pomysł na taką powieść.

3. Wiem, że w swojej szufladzie masz jeszcze inne ciekawe zapiski, jak np bajki (dla zainteresowanych - niedługo słów kilka na ich temat także ukaże się na blogu). Będziesz starała się je wydać, czy zachowasz dla własnych dzieci, może kiedyś wnuków? (Daria Skiba)

Sporo historii zapisałam i o wiele więcej mam w głowie. Jeśli będzie taka szansa, to ujrzą światło dzienne.

4. Zdajesz sobie zapewne sprawę, że wielu ludzi pisze do wspomnianej już szuflady. Jakbyś ich zachęciła do próby wydania swoich prac? Warto? Czy może lepiej zachować wszystko w swoich czterech ścianach? (Daria Skiba)

To zależy, ponieważ niektóre historie spisuje się nie po to, by świat je czytał. Są formą terapii, odreagowania i nie nadają się do publikacji. Ja mam zwyczaj zapisywania ciekawszych myśli i pomysłów, ale później przerabiam to na konkretny tekst. Jeśli ktoś wierzy, że jego twórczość jest wartościowa i ciekawa, to powinien wyjść z nim do ludzi, podzielić się. Każda myśl ma wartość.

5. Jesteś debiutantką na polskim rynku. Czy tego się spodziewałaś po wydaniu książki? Czy byłaś świadoma dzisiejszej walki o czytelnika? Co chciałabyś przekazać nam - czytelnikom, blogerom - żebyśmy sięgnęli po Twoją publikację? (Daria Skiba)

Teraz jestem bardziej świadoma, jakie to trudne. Ale to jest dla mnie wyzwanie, uczę się, co do ludzi trafia i jaką wybrać drogę. Zarazem cieszę się, bo moja bohaterka spodobała się czytelnikom. Nieskromnie powiem, że nie spodziewałam się, iż zyska taką popularność, jak do tej pory sprzedało się sporo egzemplarzy tej książki. Ale przypominam: nie ocenia się książki po okładce! Czasem banalna historia może okazać się jeszcze bardziej banalna, a czasem zupełnie niezwykła. Dajcie Państwo szansę debiutantom. Dajcie im ten kredyt zaufania przy pierwszej książce, a może spotka Was bardzo przyjemna niespodzianka.

6. Wykształcenie prawnicze ułatwia czy utrudnia Pani pisanie? (Niebieska zakładka)

Zdecydowanie ułatwia. Prawnicy to humaniści, od których wymaga się, by sprawnie posługiwali się słowem. Różnie z tym bywa, jednak z założenia jest to zawód polegający na pisaniu i mówieniu. Język prawniczy jest nudny i drętwy, dlatego w każdym z nas prędzej czy później rodzi się pokusa, by trochę go ubarwić, na przykład na sali sądowej lub podczas rozmowy z klientem.

7. Co skłoniło Panią do napisania książki? (magi18)

Książki pisze się dla sławy, chwały i pieniędzy. Ja mogę śmiało powiedzieć, że swoją napisałam dla pieniędzy, sławy i być może chwały, ale wątek ekonomiczny był jednak wiodący. I co śmieszniejsze, nie o mnie chodziło. To zabawna historia. Otóż pewnego jesiennego wieczora pocieszałam moją znajomą z telewizji, która martwiła się, że niebawem zabraknie jej pomysłów. Twierdziła, że wszystko już było: seriale o lekarzach, piekarzach, marynarzach, księżach i pielęgniarkach. Wyszła ode mnie tak smutna, że postawiłam sobie za punkt honoru wymyślić postać, której jeszcze nie było, bądź nie została do tej pory wystarczająco wyeksploatowana. I tak pojawiła się wróżka albo raczej osoba wykonująca pracę wróżki, która nie umie "zaczarować" swojego własnego życia. Taki punkt i kontrapunkt w jednym, absurd kompletny. Znajomej pomysł się spodobał, a ja rozpoczęłam "badania rynku" pisząc krótkie fragmenty na specjalnie powołanym blogu. Ponieważ niezwykle trudno pisać o tym, czego się nie wie, zatrudniłam się w charakterze wróżki na kilku portalach ezoterycznych. Wróżyć z kart umiałam. I tak poznałam tę pracę "od kuchni", dzięki czemu moja bohaterka stała się postacią bardzo realną i wiarygodną. Dopiero gdy przeczytałam pierwsze odcinki scenariusza, przyszło mi do głowy, aby napisać powieść.

8. Negocjator, mediator, prawnik, wykładowca, pisarz - wszystkie te zawody łączy umiejętne dobieranie słów. Czym dla Pani jest SŁOWO? (martucha180)

Tworzywem, narzędziem pracy. Lubię bawić się słowami, lubię znać dużo słów, lubię z nich korzystać. Nie istniałabym bez słów. Od słowa przecież wszystko się zaczyna, bo "na początku było Słowo".

9. Czy jest Pani osobą spełnioną i szczęśliwą (nie tylko zawodowo)? (Wiktoria Guziewicz)

Tak, definicja szczęścia w moim przekonaniu zawiera w sobie pogodzenie się z tym, co dostajemy w darze od losu. Ja jestem pogodzona. Zawodowo wciąż jeszcze nienasycona, ale należę do ludzi zadowolonych z życia.

10. Gdyby z jakiegoś powodu nie mogła Pani pisać książek, jaką pasją by to Pani zastąpiła? (Grażyna Wróbel)

Wciąż opowiadałabym historie na przyjęciach u znajomych.

11. Kiedy zrodził się pomysł na zmianę zawodu? (Niebieska zakładka)

Nie zmieniłam zawodu. Nadal jestem prawnikiem i mediatorem. Po prostu dodałam kolejny: pisarka.

12. Czy w życiu prywatnym korzysta Pani z roli mediatora między rodziną i znajomymi? (Wiktoria Guziewicz)

Moim dzieciom stale powtarzam, że pracy nie przynosi się do domu. Dlatego, gdy zaczynają się kłócić wyznaczam im czas, zwykle bardzo krótki, na osiągnięcie porozumienia i po bezskutecznym jego upływie, zamieniam się we władzę totalitarną i Sąd Ostateczny w jednym. Zapada rozstrzygnięcie bez możliwości odwołania się. Ze znajomymi jest trudniej, dlatego tu nigdy nie idę na kompromis, ja się od razu poddaję.

13. Pisanie książek wymaga lekkiego pióra. Jak z jego lekkością było w czasach szkolnych? Jak Pani wypracowania oceniali poloniści - co chwalili, a co krytykowali? Czy widzieli w Pani talent literacki czy wręcz przeciwnie? (martucha180)

Moi nauczyciele widzieli we mnie bardzo nieśmiałą, cichą dziewczynkę, która dobrze się uczyła i należała do grupy tych "przeciętnych". Pisałam wypracowania przeważnie na "czwórki", nie sprawiałam problemów wychowawczych. Zarzuty dotyczyły najczęściej mojego stylu pisania: bez względu na temat, zawsze wychodziła mi komedia. Dlatego prawie nigdy nie dostałam oceny bardzo dobrej, zawsze było jakieś "ale". W połączeniu z moją nieśmiałością, wyglądało to na złośliwość. Tylko nieliczne osoby w klasie wiedziały wówczas o mojej drugiej naturze, ponieważ ja uwielbiałam pisać skecze. Krótkie, śmieszne historyjki sytuacyjne. Kilka z nich przetrwało i wciąż się z nich śmieję, są całkiem niezłe. Dopiero w liceum jedna z nauczycielek od biologii dostrzegła we mnie potencjał oratorski i to ona zasugerowała, żebym zastanowiła się nad tym, czy dobrze wybrałam zawód (chciałam być lekarzem). To dzięki niej przezwyciężyłam nieśmiałość i zaczęłam śmielej występować przed publicznością, zgłaszałam się do referatów i występów podczas apeli w szkole. Z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że ona jedna dostrzegła we mnie talent.

14. Zapewne ma Pani przyjaciółkę Wenę. Jaka ona jest? (martucha180)

Moja Wena jest bezwzględna. Gdy ma ochotę mnie dopaść, to nic nie mogę na to poradzić. Jest niecierpliwa, o wiele bardziej twórcza ode mnie i często odnoszę wrażenie, że męczy się ze mną. Podpowiada mi, co i jak napisać, a ja jestem na to zbyt powolna i za mało inteligentna. Wtedy złości się, że nie tak miało być i obrażona odchodzi, czasem na długie tygodnie. Ale gdy łaskawie zechce ze mną popracować, to spędzamy razem cudowne chwile.

15. Czy zawód prawnika nie zabija w Pani natchnienia? (Anna Fochtman)

Nie, wręcz przeciwnie, wzmacnia je. Sprawy moich klientów są w dużej mierze bardzo inspirujące. Zawsze staram się wczuć w sytuację każdej z osób, z którą pracuję, zrozumieć jej intencje. Dzięki temu później łatwiej wykreować wiarygodne postaci w książce. Moi bohaterowie posiadają swoje pierwowzory.

16. Czy ma Pani jakieś wspólne cechy charakteru z Emilią (tytułową wróżką), a może nadała jej Pani cechy, które sama chciałaby posiadać? (Kat Zmu)

Tak, Emilka to po części ja, choćby z tego względu, że niektóre z jej przeżyć to moje osobiste doświadczenia. Nadałam jej imię, które uwielbiam. Poza tym Emilka jest bardziej odważna ode mnie, to trochę taka idealna "ja".

17. Czy jest Pani typem samotniczki czy może ma Pani mnóstwo znajomych? (magi18)

Z natury jestem samotniczką, wolę samotne spacery po plaży od tłumnych wieczornych imprez.

18. Interesuje mnie Pani praca. Pisarza w trakcie pracy wyobrażam sobie gdy siedzi za biurkiem, na którym jest duuuuża sterta papierów i maszyna do pisania oraz kilka kubków po kawie. Jak wygląda Pani otoczenie podczas tworzenia? Co Pani lubi mieć, a co Pani przeszkadza? (Patrycja Fornal)

No cóż, mniej więcej tak to wygląda. Zamiast maszyny do pisania mam komputer, a od kawy wolę herbatę. Poza tym, gdy piszę, dookoła stoją talerze z różnym jedzeniem, bo zwykle nie chcę się odrywać od pracy i moje litościwe dzieci dbają, bym nie umarła z głodu. Lubię pisać w ciszy. Gdy w domu nie ma nikogo lub gdy wszyscy śpią. Nie znoszę, gdy ktoś mi przerywa, dlatego wyłączam telefon i nie reaguję na dzwonek domofonu. Podczas pisania towarzyszy mi pies i papuga. Pies dba o przerwy na dotlenienie się, a papuga zasypia na moim ramieniu, a potem dobiera do mojej kolacji. Bardzo pomaga mi widok zieleni za oknem oraz obecność książek w pokoju. Moje biurko jest nieduże, zasypane książkami, z których często korzystam, zamiast górnego światła wieczorem zapalam lampkę. Włączam komputer, zamykam na chwilę oczy i... przenoszę się do świata moich bohaterów.

19. Czy ma Pani wyznaczone stałe godziny na pisanie, czy pisze Pani tylko wtedy, kiedy nawiedzi Panią muza? (Anna Fochtman)

Nie mam stałych godzin. Natchnienie po prostu przychodzi. Nie można go zlekceważyć, bo pozostawia po sobie nieprzyjemne wrażenie, że drugi raz taki sam świetny pomysł już nie zaświta w głowie. Pewną przeszkodą są zatem obowiązki domowe i zawodowe, dlatego od pewnego czasu noszę zawsze przy sobie mały notesik, w którym zapisuję, co przyszło mi do głowy, jeśli nie mogę usiąść do komputera. To jest tak: wszystko, co napisane z udziałem weny jest lżejsze, bardziej zwarte, po prostu lepsze. To, co pisze się z obowiązku, bo termin goni, bo trzeba, jest poprawne, ale tylko poprawne. Dlatego teraz piszę "na zapas", żeby nikt mnie nie poganiał. Ostatnią kropkę w drugiej części "Wróżki" już postawiłam i spokojnie obmyślam, co wydarzy się w trzeciej.

20. Jak Pani się poczuła, gdy postawiła Pani ostatnią kropkę w powieści "Z pamiętnika samotnej wróżki", czy była to radość, że udało się Pani skończyć książkę, czy może smutek i troszkę żalu, że zakończyła Pani przygodę z książką, jej bohaterami, ich emocjami, relacjami? (Patrycja Fornal)

Gdy po raz pierwszy postawiłam kropkę, poczułam ulgę. Napisanie powieści to nie jest wcale łatwe zadanie. Trochę się przy "Wróżce" natrudziłam, bo przecież nie była to w zamyśle powieść, ale scenariusz serialu, zatem poszczególne epizody pierwotnie zostały inaczej obmyślane. Tekst zmieniałam trzy razy, zwłaszcza początek i zakończenie. Właśnie z zakończeniem był największy kłopot, bo w pierwszej wersji Emilia wcale nie poznawała adresata listów. Zatem odczułam ulgę, gdy postawiłam ostatnią kropkę. Wreszcie, wtedy już wiedziałam, że postaną dalsze losy bohaterów, bo nie wszystko "zmieściło się" w pierwszej. Książka liczyłaby wówczas około tysiąca stron. Dlatego też nie towarzyszył mi żal, że rozstaję się z Emilią i jej przyjaciółmi, ja wiedziałam, że będziemy spotykać się dalej.

21. Jak Pani zareagowała, kiedy po raz pierwszy zobaczyła swoją książkę na półce w księgarni? (Gab riela)

Wzruszyłam się, a potem chciałam wszystkie zgarnąć z półki i zabrać ze sobą.

22. Napisanie powieści to sukces opatrzony wieloma trudami. Wydanie powieści i to co później następuje wydaje się być wisienką na torcie, ale czy ta wisienka bywa czasem kwaśna? (Klaudia Cebula)

Jest kwaśna, ale to natura wisienki. Nie wystarczy napisać ciekawy tekst, to dopiero początek. A potem jest już tylko ciężka praca polegająca na przedzieraniu się do czytelników. Ale to przecież też jest fascynujący temat na książkę, lub co najmniej jeden z wątków, dlatego Jurek jest początkującym pisarzem, który w drugiej części odniesie sukces, a Wróżka bardzo mu w tym pomoże.

23. Jak zareagowali Pani najbliżsi (rodzina i przyjaciele), gdy dowiedzieli się, że zamierza Pani napisać książkę o wróżce? (Kat Zmu)

 Dowiedzieli się dopiero wtedy, gdy książka się ukazała i zareagowali różnie. Tylko moje dzieci i najbliżsi przyjaciele wiedzieli, co zamierzam. To jest chyba najtrudniejsze w karierze pisarza: konfrontacja z bliskimi, którzy będą doszukiwać się podobieństw w wykreowanych postaciach. Mnie spotkała miła niespodzianka. Moja rodzina była zawiedziona, że tak łagodnie ich potraktowałam, choć opisy naszych spotkań świątecznych to sama prawda. Osoba, na której wzorowałam pana Przemka bardzo się ucieszyła i rozgłaszała, że to książka o niej. Niektórzy z moich znajomych pokłócili o to, kto jest kim i po niedługim czasie zabrakło bohaterów do podstawienia. Tylko jedna znajoma się na mnie obraziła, doszukując się szyderstwa z niej w postaci Roksany. Tak naprawdę Roksana to połączenie doświadczeń co najmniej trzech osób i z tej jednej było ich najmniej. Natomiast w pracy zyskałam splendor i uznanie, bo wreszcie okazało się, dlaczego jestem taka skuteczna: ano, jestem wróżką!

24. Jak Pani myśli, co prawdziwa wróżka mogła zapisywać w pamiętniku? Czarodziejskie zaklęcia, przepowiednie, a może opisywała swoje życie? (Sylwka S)

Ponieważ pracowałam jako wróżka, to mogę odpowiedzieć: oczywiści opisywałaby swoich klientów. Ale wiem też, że ta praca bardzo eksploatuje pod względem psychicznym. Dużo bardziej niż praca prawnika, może trochę mniej niż praca mediatora. Mnie ciekawią ludzkie historie, dlatego je opisałam. Inna wróżka pewnie zapisywałaby tajemnice swoich klientów. Wątpię, czy któraś rejestrowałaby swoje własne przepowiednie.

25. Gdyby pisanie miałaby Pani porównać do jakiegoś zawodu - jaki byłby to zawód i dlaczego ten? (Grażyna Wróbel)

 Nie umiem nazwać tego zawodu inaczej jak uprawianie czarów. Pisarz przenosi czytelnika do swojego świata i jeśli czyni to tak, że ten świat staje się bardziej rzeczywisty niż to możliwe, to jest to magia. Ta prawdziwa magia.

26. Gdyby ktoś wynalazł wehikuł czasu, to w jakiej epoce chciałaby Pani się znaleźć i dlaczego? (Patrycja Fornal)

W czasach prehistorycznych. Nie ma dowodów na to, że kobiety przejmowały się wtedy pracą zawodową, szukaniem partnera docelowego i kiecką koleżanki.

27. Co Pani sądzi o innych pisarzach, a właściwie chciałam zapytać kto na Panią wpłynął, a kogo Pani nie znosi? (Anna Fochtman)

Ja lubię książki, odkąd nauczyłam się czytać, to czytam i czytam. Mam wielu ulubionych autorów, każdy z nich po trosze mnie kształtował. Nie chciałam na nikim się wzorować, bo praca odtwórcza jest dużo trudniejsza od wymyślenia własnej koncepcji. Zawsze można powiedzieć, że jest się odkrywcą nowego trendu w pisaniu. Wychowałam się na książkach Pani Joanny Chmielewskiej i Pani Krystyny Siesickiej. Sposób, w jaki obie panie snuły swoje opowieści jest mi najbliższy, choć nie to było inspiracją do napisania własnej książki. Nie znoszę utworów przegadanych, pozbawionych treści. Nie każda powieść musi być arcydziełem literatury światowej z pogłębionymi sylwetkami bohaterów i skomplikowaną fabułą. Ale jeśli jest horrorem, niech straszy, jeśli jest komedią, niech bawi. Gdy sam autor nie wie, co napisał, dyskwalifikuje się w moich oczach.

28. Czy wśród polskich pisarek literatury współczesnej znajduje się taka, która szczególnie Panią zainspirowała do rozpoczęcia własnej twórczości? (Klaudia Cebula)

Żeby pisać, trzeba mieć coś do powiedzenia, sama historia nie wystarczy, powieść to nie zlepek skeczy. Największą inspiracją byli dla mnie moi klienci i ich historie. Zbierałam je przez lata, ale dopiero teraz dojrzałam do tego, by swoje myśli przelać na papier. Powiedzieć między wierszami coś więcej. Dopiero teraz znalazłam konwencję, by opisać wszystko tak, jak sama chciałabym o tym czytać.

29. Czy wierzy Pani w magię? Prosiłabym o jakiekolwiek uzasadnienie. (magi18)

Tak. Magia istnieje. To nie znaczy, że mam na myśli wyczarowanie czegoś na poczekaniu. Chodzi mi o magię w postaci rytuałów, które istotnie mogą spowodować, że dana osoba zachowa się zgodnie z oczekiwaniami. To jest możliwe i niestety, praktykowane. Ze smutkiem stwierdzam, że zajmują się tym osoby nieprzygotowane, nieświadome zagrożeń, które takie praktyki ze sobą niosą oraz poważnych konsekwencji później. W przyrodzie musi istnieć równowaga. Aby ktoś zyskał, ktoś musi stracić. Wszystkich zawsze przestrzegam przed wszelkiego rodzaju z pozoru tylko niewinnymi rytuałami, zaklęciami itp. Czym innym jest zaglądanie za zasłonę przyszłości, a czym innym igranie z magią.

30. Czy była Pani u prawdziwej wróżki? Czy uwierzyłaby Pani w jej przepowiednie, czy raczej w ogóle by się tym nie przejęła, bo to tylko głupie gadanie? (Sylwka S)

Nie tylko byłam u wróżki, ale sama byłam wróżką. Zatem nie nazwałabym przepowiedni bredniami, choć zależy, kto przepowiada. Jak w każdym zawodzie są osoby bardzo rzetelnie traktujące swoją pracę, jak i oszuści, manipulanci, ignoranci. W drugiej części "Wróżki" opisałam niektóre praktyki stosowane przez innych wróżących. Warto czasem poprzyglądać się pracy wróżki, zanim zaczniemy jej bezgranicznie ufać.

31. Czy wierzy Pani w szczęście? Układ planet, zbieg okoliczności, traf niemożliwy, słowo-zaklęcie? Czy Pani życie jest takim sznurem z koralikami szczęśliwych zbiegów okoliczności, czy raczej ciężkiej pracy, czy połączenia obu? Czy wierzy Pani w cudowną moc poradników "Jak...", "Sto sposobów na...". Czy kiedykolwiek sięgnęła Pani po któryś ze skutkiem pozytywnym? (Karolina Chalcarz)

Moje życie to sznur z koralikami bardzo różnorodnych doświadczeń. Czasem zbiegów okoliczności, a czasem dziwnych zdarzeń, które rozumiem dopiero po dłuższym czasie. Dawno temu wypowiedziałam zaklęcie, że pragnę mieć urozmaicone życie i spełniło się. Mam do opowiedzenia milion historii. A każda jest inna, zatem pojęcie szczęścia zaczęłam definiować jako coś, co daje mi możliwość zobaczenia i zrozumienia w szerszym zakresie. Jako szansę na doświadczenie więcej i pełniej niż dotychczas. Nie zawsze to, co na tę chwilę uważamy za dobre i właściwe, istotnie takie jest. Szczęściem jest przekonać się, jaka jest prawda. Uważam, że życie to połączenie kilku elementów: zarówno szczęścia, zbiegów okoliczności, jak i ciężkiej pracy. Ja to rozumiem tak: układ planet czy zbieg okoliczności oraz szczęście to okazje, które życie niesie ze sobą, od nas samych natomiast zależy czy i w jaki sposób je wykorzystamy. I na tym etapie bez ciężkiej pracy już się nie obejdzie. Podobny stosunek mam do poradników. To rodzaj propozycji, sugestii, narzędzi do pracy, jak nóż czy drabina. Nie ma złotych recept, dzięki którym szybko i bez wysiłku można osiągnąć coś wartościowego. Nie wystarczy wziąć do ręki nóż, by go spożytkować, trzeba jeszcze wiedzieć jak to zrobić. Ja sama rzadko zaglądam do tego typu publikacji, wolę najpierw sama popróbować, a później skonfrontować moje doświadczenia z radami innych. Nawet jeśli to będzie przysłowiowe wywarzanie otwartych drzwi.

32. Każdy z nas ma w życiu takie chwile, kiedy znowu chciałby poczuć się dzieckiem, powrócić do tych beztroskich lat, podczas których świat w naszych oczach był taki niewinny, prosty i kolorowy. Niestety, nie jest to wykonalne, ale można poradzić sobie z tym powrotem na inny sposób, na przykład sięgając po ulubioną książkę z dzieciństwa. A jaki tytuł nosi Pani ulubiona książka z dziecięcych lat? Jak często Pani do niej wracała? (Gab riela)

Uwielbiałam Kubusia Puchatka, Mary Poppins i Baśnie Andersena. To czytałam na okrągło. Kończyłam jedną książkę, sięgałam po drugą, potem trzecią i znów. Być może należę do uprzywilejowanych osób, ale mój dziecięcy świat nie zniknął. Wciąż widzę, w muchach księgowych w okularach, w myszach zabiegane gospodynie domowe i w drzewach panny na wydaniu. Razem z moimi dziećmi wymyślamy całe historie związane z kłótniami małżeńskimi w domu jaskółek mieszkających nad naszym oknem, albo rodziny pająków, która wynajęła kąt w naszym mieszkaniu. Napisałam całe stosy bajek, na których wychowały się moje córki i które mam nadzieję, ujrzą światło dzienne i będą bawić inne dzieci i dorosłych.

33. Wspomnienie z dzieciństwa, które pamięta Pani do dziś? (Sylwka S)  

Cyganka, która przepowiedziała mi, że będę hipnotyzować tłumy.

34. Czy wierzyła Pani we wróżkę Zębuszkę? (DeVi102)

Oczywiście. Moje dzieci wciąż w nią wierzą, choć mleczne zęby już dawno Zębuszka spieniężyła. Teraz pojawia się jej młodsza siostra: wróżka Fryzuszka i podobno przynosi drobne za każdy włos zostawiony na poduszce.

35. Gdyby mogła Pani zadać jedno pytanie doświadczonej wróżce, jakby ono brzmiało? (Izabela Lemke)

Czy zostanę sławną pisarką?



     Wszystkim uczestniczkom pięknie dziękuję za udział i za wszystkie pytania. Bez Was, moje Drogie ten wywiad by się nie udał. Przeprowadzenie wywiadu organizowałam po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni. Jeszcze raz dziękuję Ewie, za poświęcony nam czas i pragnę polecić się na przyszłość. A teraz moment, na który zapewne każda z Was czeka najbardziej. Ewa była bardzo zadowolona z Waszego zaangażowania i kreatywności. Przyznała mi się, że miała problem z wyborem najciekawszych pytań. Po dłuższym namyśle uznała, że nagroda w postaci książki Z pamiętnika samotnej wróżki powędruje do: Sylwki S!!! Sylwio serdecznie Ci gratuluję! Skontaktuję się z Tobą mailowo, w celu uzyskania danych do wysyłki. Wszystkim jeszcze raz bardzo dziękuję i obiecuję, że będą jeszcze różne konkursy!

27 komentarzy:

  1. Ja też lubiłam Kubusia, a Mary Poppins wręcz uwielbiałam! Ciekawy wywiad nam wyszedł.
    I gratulacje dla zwyciężczyni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i dziękuję, że wzięłaś udział :) Kubuś Puchatek jest the best;)

      Usuń
  2. Bardzo fajny wywiad i ciekawe odpowiedzi ;)
    Mam nadzieję, że będzie pojawi się ich tutaj więcej ;)

    Pozdrawiam,
    Czytaninka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście jeśli tylko będę mieć okazję i możliwości to będzie ich więcej :)

      Usuń
  3. Bardzo trafne pytania i ciekawy wywiad. Książkę autorki z chęcią przeczytam w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję bardzo za wyróżnienie mojego pytania :) Wywiad wyszedł bardzo ciekawy, a pytania inspirujące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Tobie również dziękuję :) Autorka Twoje dane już ma, jutro wyśle książkę. Daj proszę znać jak dojdzie;)

      Usuń
    2. Na pewno się odezwę jak będzie u mnie :)

      Usuń
  5. Gratuluję! Wywiad wyszedł wam wyjątkowo ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, bo to pierwszy :)

      Usuń
  6. To raczej nie jest książka dla mnie ale wywiad bardzo fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję bardzo udanego wywiadu :) Gratuluję również Sylwii, której pytanie zostało nagrodzone.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy wywiad :) Gratuluję

    OdpowiedzUsuń
  9. Widać, że autorka postarała się odpowiadać na pytania więcej niż jednym zdaniem, podoba mi się ten wywiad. Gratuluję zwyciężczyni i Tobie zorganizowania tej rozmowy;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super wywiad ;) i gratulacje dla Sylwi

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy i przemyślany wywiad, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Serdecznie gratuluję zwyciężczyni :) A sam wywiad bardzo ciekawy i profesjonalny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluję udanego wywiadu! Tekst jest bardzo ciekawy. Czytając go, czuje się miłą atmosferę rozmowy z pisarką.

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj!
    Mam przyjemność nominować Cię do LBA! :)
    http://bloogpseudoarytstyczny.blogspot.com/2016/04/liebster-blog-award-3.html

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Jest mi niezmiernie miło, że trafiliście na mojego bloga. Będzie mi jeszcze milej jeśli pozostawicie po sobie ślad w postaci komentarza. Dzięki temu wiem, co Wam się podoba i jaka jest Wasza opinia na dany temat. Pozostaw po sobie ślad, a na pewno Cię odwiedzę!
Pozdrawiam,
Daria

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...